09 kwietnia

#128 Save you - Mona Kasten [PRZEDPREMIEROWO]

#128 Save you - Mona Kasten [PRZEDPREMIEROWO]

Romantyczna i seksowna trylogia Maxton Hall. Kiedy Ruby widzi Jamesa pijanego, zaćpanego i na dodatek w objęciach Elaine, jej świat wali się w gruzy. Nie wie, że James usiłuje uporać się z gigantyczną tragedią – jego matka nagle zmarła, a ojciec zabronił mu mówić o tym komukolwiek, póki nie ukaże się oficjalna informacja.
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4880024/save-you
W moim wnętrzu walczą ze sobą sprzeczne uczucia: tęsknota za nim, wściekłość o rozpacz, jakbym ja także kogoś straciła.
 Nie będę wracać do szczegółów pierwszej części trylogii Maxton Hall pt. "Save me", by pozbawić spoilerów moją opinię. Ale jeśli czytasz właśnie mój tekst o "Save you" to pewnie jesteś już po lekturze pierwszej części. Doskonale! Opinia będzie krótka, ale treściwa, więc zapraszam do czytania.

"Save you" rozpoczyna się wydarzeniami, które szybko wprowadzają czytelnika w klimat, który autorka stworzyła w pierwszej części. Już od pierwszej strony czytelnik zaczyna chłonąć wydarzenia jakie dotykają bohaterów. Mimo wielkich obaw, czy autorka utrzyma wysoki poziom w drugiej części, muszę wam powiedzieć, że udało jej się to znakomicie. Po raz kolejny zostałam chwycona za serce, gdyż każdemu z bohaterów towarzyszy ogromny bagaż doświadczeń a szereg uczuć jakie nim targają zgrabnie przechodzą na czytelnika. Przyznam, że po raz kolejny zostałam przez Monę Kasten delikatnie sponiewierana emocjonalnie. Nie tego się tu spodziewałam i za to pisarce daję ogromny plus. Za brak przewidywalnego scenariusza wydarzeń. Tak oczywistego, jaki wszystkim czytelnikom po pierwszej części się nasunął. Ja przyznam, że byłam żądna zemsty na Jamesie, by Ruby była zła i nieprzejednana, jednak fabuła skręciła w odrębnym kierunku ukazując inną stronę tej historii. Przetarłam oczy ze zdumienia i uznałam, jak wiele problemów emocjonalnych człowiek musi mieć, by nie pozbawić się empatii i zrozumienia dla innych. Dostałam za swoją powierzchowność od Mony Kasten po głowie i naprawdę na to zasłużyłam.

Ta książka mimo, iż jest na pierwszy rzut oka przeznaczona jedynie dla młodzieży, to zdecydowanie może być świetną lekturą dla czytelnika w każdym wieku. Czułam, że przewartościowałam trochę swoje życie dzięki niej. I to wcale nie brzmi patetycznie, bo po raz kolejny w książce tej pisarki odnalazłam fragment siebie. Książka zdecydowanie trafia w serce i na nowo wzbudza w czytelniku ciekawość jak się skończy ta historia.

Zacieram już rączki na "Save us", które swą premierę będzie miało w czerwcu. Bo przyznam, że nie mam pojęcia w którym kierunku fabułą skręci, a Mona Kasten jak widać nie jest w cale taka łatwa do rozgryzienia.

Jest tylko jednak rzecz, którą muszę napisać - może ktoś przeczyta najpierw moją opinie a dopiero potem opis książki. NIE CZYTAJCIE OPISU Z TYŁU OKŁADKI. Przyznam, że sama tego nie zrobiłam, jedynie przetłumaczyłam sobie oryginalny opis z niemieckiego. Doszły mnie jednak słuchy od innych osób, które czekają na premierę "Save you", że opis zawiera sporo spoilerów, które totalnie zabijają napięcie w książce. Sprawdziłam i tak jest :( Jestem tym faktem załamana i tu jako patron tej serii obiecuję, że podejmę rozmowy z wydawnictwem na ten temat.

Premiera "Save you" 24 kwietnia 2019 r.

22 lutego

#127 Muza koszmarów - Laini Taylor [PRZEDPREMIEROWO]

#127 Muza koszmarów - Laini Taylor [PRZEDPREMIEROWO]

Lazlo i Sarai nie są już dłużej tym, czym byli. Sarai, Muza Koszmarów, dopiero odkrywa pełnię swoich możliwości, tymczasem Lazlo musi dokonać wyboru niemożliwego: ocalić życie ukochanej czy wszystkich mieszkańców Szlochu? Otwarcie zapomnianych drzwi do nowych światów zamiast odpowiedzi przynosi wiele pytań – czy bohaterowie zawsze muszą zabijać potwory, czy mogą je… ocalić?

Miłość i nienawiść, zemsta i łaska, zniszczenie i zbawienie ścierają się ze sobą w tej zadziwiającej i chwytającej za serce kontynuacji Marzyciela, bestsellera "New York Timesa".
źródło opisu: wydawnictwo
Dwie połówki nie czyniły całości, nadal były rozdzielonymi I zakrwawionymi, zupełnie osobnymi częściami: jedna pozostała lojalna wobec rodziny, druga starała się zrozumieć, że ludzie także stali się ofiarami.
Fabuła 2 części przygód Lazlo i Sarai rusza dokładnie z tego samego punktu w którym zakończył się "Marzyciel". W tej chwili chciałabym Wam zdradzić naprawdę wiele z treści, bo słowa same cisną mi się na język i w sumie w me piszące dłonie, jednak z szacunku dla Was będę krążyć wokół faktów. Nie chcę Wam zepsuć wspaniałej zabawy jaką możecie przeżyć jeśli sięgniecie po tą książkę. Nie mniej jednak Lazlo i Sarai stoją przed niesamowicie trudnym wyzwaniem, muszą zdecydować czy ważniejsze jest ich wspólne życie czy egzystencja miasta, które znajduje się pod cytadelą. Oboje muszą podjąć trudne decyzje, wielokrotnie niezgodne z wyznawanymi przez nich wartościami. Czy warto było? Pozostawiam wam to do oceny jeśli sięgniecie po "Muzę Koszmarów". Nie mniej jednak książka nie pozbawi Was ogromu emocji i jak dobrze nam znanego "kaca książkowego".
Akcja jest spójna i wartka. Pozbawiona wszelkich luk w fabule, które rozbijają znacznie przebieg akcji. Autorka skrupulatnie brnie przez stworzony przez siebie świat i nie da się dostrzec żadnych potknięć. Nie jestem polonistką z zawodu, by dokładnie ocenić warsztat pisarski, jednak nie dostrzegam tu rażących błędów czy beznadziejnie skonstruowanych dialogów bądź opisów. Czułam się tak, jakby Laini Taylor chwyciła mnie za rękę i wprowadziła do Szlochu, bym mogła obserwować i przeżywać dane sytuacje z punktu widzenia każdego z bohaterów.

Tej książki się nie czyta lecz przeżywa! Jest pełna akcji, daje czytelnikowi możliwość przeżycia każdej sytuacji wraz z bohaterami. Zgrabnie zostają wkomponowane w fabułę historie poszczególnych bohaterów, przez co nikt nie jest anonimowy i można na spokojnie przekalkulować to czym się kieruje podczas podejmowania tej czy innej decyzji. Przede wszystkim podoba mi się ta swoboda w wyborze kto jest dobry a kto zły. Nie zostaje nam narzucona podczas czytania gruba linia pomiędzy dobrymi i złymi bohaterami. Każdy z nich podjął w swoim życiu decyzje, które miały potem wpływ na jego przyszłość lecz to czy pozostaną naszymi ulubieńcami zostaje po stronie.

Bohaterów nie trzeba Wam przybliżać, choć w "Muzie koszmarów" pojawiają się nowe postacie, które mocno wpłyną na przebieg fabuły. To doskonałe, że mimo swojej średniej objętości ta książka wręcz kipi od akcji i emocji. Przy lekturze tej pozycji nie da się nudzić. Czuję się totalnie od niej uzależniona i zachowam się dość egoistycznie, ale proszę o więcej!

Czy polecam? Otóż tak! Nie skłamię, jeśli napiszę, że 2 część przygód Lazlo i Sarai jest o wiele lepsza od pierwszej. Wszystko się tak pięknie ze sobą komponuje, że nie sposób na długo zapomnieć o tej książce. Polecam każdemu czytelnikowi. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że się nie zawiedziecie!

Premiera 27 luty 2019 r.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu:

06 lutego

#126 Marzyciel - Laini Taylor

#126 Marzyciel - Laini Taylor


To marzenie wybiera marzyciela, a nie odwrotnie.
Lazlo Strange od zawsze marzył, aby poznać tajemnice zaginionego miasta Szloch. Jako sierota, a potem skromny bibliotekarz, nawet nie przypuszczał, że ma szansę na odbycie kosztownej wyprawy przez pustynię Elmuthaleth do miejsca, gdzie mieszkają mityczni wojownicy. Dopóki sami nie przekroczyli bramy Wielkiej Biblioteki i nie zaproponowali wyprawy… komuś innemu. Tu liczy się czas i każda podjęta decyzja. Przed Strange’em pojawią się wybory, których nie sposób dokonać, żal, którego nie da się wyleczyć, oraz magia tak prawdziwa, jakby istniała naprawdę.
Zanurz się w świecie pełnym skrywanych od wieków tajemnic, marzeń niebieskich jak opale, jak skrzydła ważki czy niebo, niezwykłych snów, które dyktują zmysły.
Czytając "Marzyciela", zapomnisz, co jest snem, a co jawą.
źródło opisu: SQN, 2018
Tam, zamknięta pomiędzy okładkami, znajdowała się się historia ludzkiej wyobraźni i nic nie wydawało mu się jednocześnie piękniejsze, straszniejsze i dziwaczniejsze.
"Marzyciel" to niesamowita historia o mocy marzeń, przyjaźni czy miłości. Ukazuje jak silne piętno potrafi odcisnąć na człowieku wojna, grupowe morderstwo, które pozwoliło choć na chwilę odetchnąć ludziom, których nękali bogowie. Niby wszystko wydaje się na pozór nierealne to im głębiej zapuszczamy się w tą historię tym bardziej wierzymy w to co z pozoru wydaje się nieprawdopodobne. Jak już wyżej można przeczytać, fabuła książki skupiona jest na tajemnicy zaginionego miasta Szloch. Nikt go nie pamięta, nie ma żadnych konkretnych na jego temat informacji. Tylko Lazlo próbuje zdobyć jak najwięcej faktów o Szlochu oraz marzy o odnalezieniu tego miasta. Akcja książki jest zgrabnie skonstruowana, pozbawiona luk w fabule. Niesamowicie fascynujące są opisy Szlochu czy otoczenia bohaterów. Chciałam śnić tak jak oni, by móc zobaczyć te cudowne rzeczy we własnych snach. Autorka ma lekkie pióro, ale widać jak wiele pracy musiała włożyć w tą książkę, by ostatecznie stworzyć tak dopracowaną i nieschematyczną historię.

Doceniam w książkach przede wszystkim fakt, gdy emocje wręcz targają czytelnikiem podczas czytania. Zawsze czuję wtedy, jak tworzy się coraz silniejsza więź z tą historią oraz z bohaterami. Tu nic nie wydaje się przesadzone lub nierealne. Historia tak pochłania czytelnika, że można w pewnej chwili zastanowić się czy aby na pewno to tylko fikcja literacka.

Bohaterowie nie są idealnymi postaciami bez skaz. Każdy z nich dąży do własnych celów, a charakter zbudowany jest na podstawie historii z przeszłości. Ilość okrucieństwa i niesprawiedliwości jaka spotkała niektórych bohaterów, silnie wpływa na ich aktualne postrzeganie świata. Z dnia na dzień nikt nie jest w stanie zmienić samego siebie. Ważne, że książka ukazuje realność tego, jak pewne fakty potrafią wpłynąć na człowieka oraz jak trudno sobie z nimi radzić.

Jestem pod wrażeniem tego, w jak spektakularny sposób w fabule została ukazana jakże nam wszystkim znana sytuacja, kiedy grupa odpycha jednostkę od siebie, gdyż jest inna a potem okazuje się, że ta jednostka jest postacią, która odgrywa ogromną rolę w całej historii. Książka z całą pewnością stanowi pozycję godną przeczytania nie tylko dla młodzieży, ale także dla dorosłych. Nie tylko można się przy niej dobrze bawić, ale wynieść wiele mądrości życiowych.

Jak dla mnie jest to pozycja "must read" dla każdego i długo będę ja wszystkim polecać! Koniecznie czytajcie, nawet polecę to tym, którzy po fantasy sięgają niechętnie. Nie zawiedziecie się :)

03 lutego

#125 Save me - Mona Kasten PRZEDPREMIEROWO

#125 Save me - Mona Kasten PRZEDPREMIEROWO

Pochodzą z różnych światów, a jednak są sobie przeznaczeni.
Pieniądze, luksusy, imprezy i władza – dla Ruby Bell to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia. Odkąd dzięki stypendium może uczęszczać do elitarnego liceum Maxton Hall, robi co w jej mocy, by nie rzucać się w oczy innym uczniom.

A zwłaszcza Jamesowi Beaufortowi, nieformalnemu przywódcy szkolnej elity. Jest zbyt arogancki, zbyt bogaty, zbyt przystojny. O ile największym marzeniem Ruby są studia w Oksfordzie, on zdaje się żyć od imprezy do imprezy.
Jednak pewnego dnia Ruby poznaje starannie skrywaną tajemnicę; dowiaduje się o czymś, co zniszczyłoby reputacje rodziny Jamesa, gdyby ta informacja trafiła do opinii publicznej. I nagle James nie może jej dłużej nie zauważać. I choć Ruby nigdy nie chciała należeć do jego świata, ani James, ani jej uczucia nie zostawiają jej żadnego wyboru.
źródło opisu: http://wydawnictwo-jaguar.pl/

Jeśli tak jak ja czytaliście już serię "Begin Again" i przypadła Wam do gustu, to pewnie na premierę nowej serii zacieracie z ciekawości rączki. Ja miałam tą przyjemność zapoznać się z "Save me" jeszcze przed premierą i muszę przyznać, że Mona Kasten wciąż jest w formie. A dlaczego? Czytajcie dalej to się przekonacie :)

Tym razem autorka zabiera nas do liceum Maxton Hall do którego uczęszczają głównie dzieciaki bogaczy, elity Londynu. Tu jednak zdarzają się również wyjątki, czyli zdolna Ruby, która dzięki stypendium mogła przenieść się do Maxton Hall, by zdobyć odpowiednie wykształcenie, które pozwoli jej dostać się na Oksford. Wymarzona uczelnia Ruby może być tuż na wyciągnięcie ręki, jeśli dziewczyna nie wplącze się w kłopoty i zostanie niewidzialna dla elity Maxton Hall. Niestety pewne wydarzenia, których dziewczyna jest świadkiem zamieniają jej życie o 180 stopni. Nagle zaczyna interesować się nią James Beaufort, numer 1 Maxton Hall, lecz nie jest to znajomość o jaką w ogóle Ruby prosiła. Czy z nienawiści może narodzić się coś więcej? Czy uczucia mogą zmienić dotychczasowe plany?

Mimo wstępnych obaw, iż Mona Kasten sięgnęła po schematyczny przebieg fabuły, czuję że wykonała w tej książce kawał dobrej roboty. Autorka prezentuje nam nowe spojrzenie na utarte schematy, przeobraża je w coś intrygującego i pochłaniającego czytelnika. Wszystko nabiera zupełnie nowego znaczenia kiedy użyjemy odpowiednich słów. Z zewnątrz wydaje nam się to proste i pozbawione emocji, lecz wewnątrz możemy dostrzec jak wiele czytelnik przez powierzchowność mógłby przeoczyć. Każdy z dialogów jest dokładnie dopracowany i czuć emocje jakie towarzyszą bohaterom. Miałam wrażenie, że Mona Kasten chwyciła mnie za serce już od pierwszej strony i nie puściła ani przez chwilę. Totalnie dałam się tej historii porwać i nie żałuję ani minuty jaką jej poświęciłam. Gdyby ktoś mi zaproponował wymazanie z pamięci tej książki, by móc przeczytać ją ponownie TEN pierwszy raz, to zgodziłabym się bez mrugnięcia okiem. Uwielbiam kiedy książka nie opiera się głównie na fabule i przebiegu akcji, ale kiedy prezentuje nam interesujące portrety psychologiczne bohaterów i rozkłada ich dotychczasowe zachowanie na czynniki pierwsze. Czytelnik dzięki temu może poznać bohatera bardziej i nawet wczuć się w jego aktualną sytuację. Mamy tu do czynienia również z dwoma różnorodnymi systemami wartości, a także wizją przyszłości obojga bohaterów.

Jak już wspomniałam, bohaterowie w książce są totalnymi przeciwieństwami, lecz pewne luki które nawzajem w sobie uzupełniają coraz bardziej ich ze sobą wiążą. Ciężko ukazać proces nawiązywania silnej więzi pomiędzy dwojgiem ludzi zaledwie przez 380 stron. Lecz w tej książce udało się to i chapeau bas dla samej twórczyni. Nie narzuca się w tej książce czytelnikowi kogo ma polubić, a kto jest tu czarnym charakterem. Dzięki dokładnemu opisowi bohaterów oraz sytuacji w którym można dostrzec jak sobie w nich radzi, sami możemy podjąć decyzję kto przypadł nam do gustu a kto nie.

Rzadko zdarza mi się, by książka mnie tak pochłonęła, że przeczytam ją w jeden dzień. Silnie związałam się z bohaterami i bardzo przeżywałam to co się z nimi w tej części działo. To niesamowite, że autorka posiada taki talent do tworzenia dzięki słowom tak realistycznych postaci oraz wkładanie w opisy tyle emocji, które totalnie szarpią sercem czytelnika. Zakończenie totalnie złamało mi serce, przez co ze łzami w oczach błagam o kolejną część jak najszybciej. Ta książka to nie tylko dobra rozrywa, ale także 380 stron przepełnionych emocjami, chęcią zmiany a także marzeniami. Szansą na lepsze życie lub takie jakie ktoś dla nas zaplanował. Jak dla mnie pozycja  must read dla każdego. Głęboka, poruszająca historia, która na długo pozostanie w waszej pamięci oraz odciśnie trwały ślad na waszym sercu.

Premiera 13 lutego 2019

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu:

28 stycznia

#124 Więź - Anna Lewicka

#124 Więź - Anna Lewicka

Pełna magii historia o przeznaczeniu i miłości dwojga ludzi, których z pozoru dzieli niemal wszystko. To opowieść o mocy i szale, o więzi większej niż czas, i sekretach, skrywających mrok i niebezpieczeństwo…

Korzystając z zimowej przerwy międzysemestralnej, Alicja, warszawska studentka, postanawia wybrać się w Bieszczady. Zupełnie nie spodziewa się jednak dramatycznej zmiany pogody i przez swoją lekkomyślność ulega poważnemu wypadkowi. Zostaje szczęśliwie uratowana przez mieszkającego samotnie w okolicy Wiktora, mającego za towarzysza jedynie wielkiego, szarego wilczarza.
Uwięzieni przez wielodniową śnieżycę Alicja i Wiktor zaczynają zbliżać się do siebie i zauważać, że choć wydają się pochodzić z kompletnie różnych światów, to jednak łączy ich o wiele więcej, niż którekolwiek z nich mogło przypuszczać. Chociaż zaczyna się między nimi rodzić uczucie, starają się z nim walczyć, ponieważ każde z nich nosi w sobie tajemnicę i dziedzictwo, mogące okazać się zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem.
źródło opisu: Empik.com

Próbuję zebrać moje odczucia po "przemęczeniu" tej książki w jedną logiczną całość, ale niestety jest to niezmiernie trudne. Ponowne analizowanie tej powieści jest dla mnie niesamowicie bolesne, bo nie sposób znaleźć tu choć małego pozytywnego aspektu. Jednak zacznę jak zawsze od fabuły.
Pierwsze moje rozczarowanie właśnie nawiązuje do fabuły, bo z opisu nie wynika, że jest to książka z wątkiem FANTASY i nawiązuje do mitologii słowiańskiej. Byłam święcie przekonana, że to lekki romans, którego akurat wtedy bardzo potrzebowałam. A tu bum! Dostaję na talerzu książkę ze słabym wątkiem fantasy, który nie ukrywajmy pojawia się sporadycznie, przez co miałam wrażenie że czytam o niczym. Wiem, że to dość ostre słowa, ale co innego wynikało z pierwszego rozdziału a co innego zostało w książce rozwinięte. Akcja się wlecze, fabuła nie wiem w którym kierunku zmierza a styl pisarki pozostawia wiele do życzenia. Dostrzegam, że autorka ma pewne pojęcie o zasadach pisania powieści, ale raczej powierzchowne. Książka jest napisana prostym językiem, nie wzbudza żadnych emocji. Więcej frajdy chyba miałabym przy czytaniu ulotki od syropu na kaszel.

Do tego oczywiście nie można zapomnieć o bohaterach. Główna bohaterka Alicja, mimo przekroczeniu progu dorosłości zachowuje się jak infantylna nastolatka, która reaguje na wiele rzeczy dziecinnym entuzjazmem. Jest niecierpliwa, przez co wszystko musi mieć teraz, zaraz. Totalnie nie myśli nad konsekwencjami podejmowanych decyzji. A Wiktor? Czasami miałam wrażenie, że autorka próbuje zrobić z niego delikatnego faceta, przez co zamienia go w ciamajdę.

Totalnie nie mój gust czytelniczy. Zakończenie pozostawia wiele do życzenia, ale na pewno nie sięgnę po kontynuację. Wiele bym dała by cofnąć czas i zapomnieć tą historię. Jak już pisałam z koleżanką z ig (Natalią z @books_holic), po przeczytaniu tej książki, zaczynam doceniać resztę swoich zbiorów. To było tak złe, że cierpię nadal i ubolewam nad straconym nad tą książką czasem. Nie ma nic gorszego jak wysokie wymagania wobec książki, które choćby w najmniejszym stopniu ta powieść nie potrafi zaspokoić. Próbuję doszukać się jeszcze w niej jakże ważnego elementu, który jest dla mnie istotny w młodzieżówkach - puenty, wzorca zachowań. NIE MA.
Może nie jestem zbyt uczuciowa, ale ta książka zamiast mnie poruszyć, to tylko mnie zdenerwowała i czuję się oszukana. Tak, to chyba najlepsza ocena mojego aktualnego stanu.
Nie polecam!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu:

23 stycznia

#123 Przebudzeni - Colleen Houck

#123 Przebudzeni - Colleen Houck

Kiedy siedemnastoletnia Lilliana Young wkracza pewnego poranka do swojego ulubionego Metropolitan Museum of Art, ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewa, jest znalezienie egipskiego księcia z nadludzkimi mocami, który wrócił do świata żywych po tysiącu lat bycia zmumifikowanym.

Co jednak ma zrobić nastoletni książę Amon, gdy zamiast obudzić się w swoim grobowcu w egipskiej świątyni, znajduje się w muzeum w Nowym Jorku, a jego słoje z organami zniknęły? Lily wbrew swojej woli zostaje pomocniczką księcia i razem wyruszają w niezwykłą podróż. Od teraz to w ich rękach waży się los ludzkości – muszą dotrzeć do Doliny Królów, odnaleźć braci księcia i dokończyć ceremoniał, aby Set, bóg ciemności, nie przybył na nowo do świata śmiertelników, by siać spustoszenie.
źródło opisu: czwartastrona.pl

Jak to bywa z książkami fantasy czy młodzieżówkami YA, że znaleźć dobry i intrygujący motyw jest niezmiernie trudno. Dlatego zawsze przy wyborze książki kieruję się tym, by wybierać coś czego do tej pory nie znałam. Jak się ucieszyłam kiedy dostałam egzemplarz "Przebudzonych". Starożytny Egipt i klątwy bogów, które mają swoje odbicie w teraźniejszości. Przyznam, że bardzo lubię historię starożytnego Egiptu czy Grecji/Rzymu, więc tematyka tej książki idealnie wpasowała się w moje gusta. Nie ukrywam, że pewna rzecz w książce skutecznie mnie odpychała od niej  na początku (więcej napiszę później), ale ogółem oceniając fabułę muszę przyznać, że jest to coś niesamowicie dobrego. Od poczatku czytelnik jest powoli wprowadzany w historię trzech braci oraz klątwy rzuconej przez boga chaosu Seta. Nie ma ani chwili zwątpienia czy zagubienia. Akcja z każdym kolejnym rozdziałem nabiera coraz większego tempa i nie pozwala odłożyć książki choć na chwilę. Do tego książkę wzbogacają opowieści Amona o starożytnym Egipcie. Ta książka Was pochłonie i całkowicie sobą oczaruje. Od połowy jak już ją wzięłam do reki tak czytała ani na moment nie przerywając. Bomba!

Jak już wspomniałam, w powieści bardzo wyróżnia się postać Amona, a także innych męskich postaci. Widzę, że autorka bardzo się przyłożyła do tego, by każda z postaci była charakterystyczna w swój indywidualny sposób i pozostawia czytelnikowi decyzję kogo uzna za faworyta czy ulubieńca. Amon jest dojrzały, mądry i zdecydowany. Jego kwestie można czytać bez przerwy, gdyż sposób w jaki są sformułowane jest ponadprzeciętny. Czuć w nim te kilka tysięcy lat.
Natomiast postać Lily... Boże zmiłuj się! Przez pierwsze 100 stron miałam ochotę wyrzucić tą książkę przez okno. dziewczyna dominuje wtedy aż nadto w fabule i do tego jest po prostu infantylną idiotką. Przepraszam Was za bezpośrednie określenie, ale to jak Lily się zachowywała charakteryzowało najgorszy typ nastolatek (dziecinna, infantylna, płytka i pozbawiona trzeźwego spojrzenia na świat). Ja prawie odłożyłam tą książkę, bo miałam tej bohaterki dość. Po przeczytaniu całej książki, już rozumiem zamysł autorki na tą bohaterkę, jednak uważam, że dość odważne, bo gdyby nie moje samozaparcie i motyw starożytnego Egiptu, to rzuciłabym tą książkę w kąt.

Oczywiście ta książka łączy w sobie nie tylko akcję związaną z klątwa i trzema braćmi (+ napaloną Lily xd). Ale również takie elementy jak wzajemne oddanie sprawie, więź pomiędzy braćmi, zamiłowanie do wiedzy czy nawiązywanie trwałych więzi. Nie unikniemy tu wątku miłosnego, który cóż (przez Lily) jest dość przesadzony. Jednak zdradzę Wam, że Amon ratuje sytuację.

Podsumowując, uznaję ta książkę za naprawdę godną pozycję do przeczytania. Zawiera ogromne pokłady wiedzy na temat Egiptu, ukazuje wiele ważnych wartości oraz to jakie konsekwencje należy ponosić za swoje decyzje. Już w sumie doczekać się nie mogę 2 części, bo zaintrygował mnie epilog. To może być naprawdę niezła kontynuacja.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu:

21 stycznia

#122 Zamiana - Rebecca Fleet

#122 Zamiana - Rebecca Fleet

To miał być dla nich wyjątkowy tydzień: z dala od codziennej rutyny, dziecka i zmartwień. Nowy początek dla pogrążonego w kryzysie związku. Caroline i Francis zamienili swoje mieszkanie w mieście na elegancki dom na drogim przedmieściu Londynu.

Jednak Caroline szybko zaczyna odczuwać niepokój: kwiaty w łazience, muzyka w salonie – dla kogoś, kto jej nie zna, mogłyby wydawać się przypadkowe, jednak ona wie, że zostały wybrane specjalnie dla niej.
Kiedy znaczących nawiązań do jej dawnego życia pojawia się coraz więcej, Caroline obawia się, że osoba, o której przez ostatnie lata starała się zapomnieć, desperacko pragnie powrócić do jej życia. A jej powrót oznacza, że Caroline i jej rodzina będzie musiała ponieść wysoką cenę za błąd popełniony w przeszłości.
źródło opisu: http://marginesy.com.pl/sklep/produkt/133188/zamiana?idcat=0

Mam wrażenie, że kreatywność osób tworzących opisy książki na okładce robią to naprawdę niesamowicie dobrze. Bo opis przyciąga uwagę i intryguje potencjalnego czytelnika. Jeśli ktoś lubi thrillery to podejrzewam, że tylko chwilę zastanowi się nad kupnem tej pozycji. Niestety na dobrym opisie w tym przypadku się kończy.
Fabuła jest opisywana z punktu widzenia kilku postaci: Caroline, Francisa oraz Jego. Zamysł autorki pewnie był taki, żeby przedstawić opisywaną historię z perspektywy różnych bohaterów. Jednak nie zdało to tutaj egzaminu. Miałam wrażenie, że nie potrzebnie pewne aspekty są rozwlekane, które nie mają dużego znaczenia w opisywanej historii (czyt. historia uzależnienia Francisa). Tempo akcji było przez pierwsze 100 stron szybkie, jednak potem odczułam, że w sumie napięcie spada i wyjaśnienie tej całej sytuacji znałam już w połowie książki.

Ostatecznie zakończenie tej książki jest dziwne i sama nie wiem do końca jakie przesłanie ma ta książka oraz o co w tym wszystkim chodziło.

Caroline to bohaterka, która niestety we mnie wzbudzała złe emocje. Infantylna, pozbawiona stanowczości i do tego często dziecinna. Unika odpowiedzialności za swoje czyny i nie trudno jej się pogodzić z tym co przeznaczył dla niej los.

I przyznam się, że pomysł z zamiana mieszkań w książce był ciekawy, ale w rzeczywistości jest po prostu głupi. Pomyślcie sobie, że zamieniacie się na tydzień mieszkaniami z kimś obcym. Zostawiacie większość swoich prywatnych rzeczy w środku. ktoś przychodzi i je ogląda. Może je niszczy bądź używa. I do tego hit - oni nawet nie widzieli na oczy osoby, która miała zamieszkać w ich mieszkaniu ...
Znalezione obrazy dla zapytania wtf gif

Podsumowując, nie ukrywam, że jest to chyba najsłabszy thriller jaki miałam okazję czytać. Nie czułam napięcia, skończył się tak jakoś bez żadnej puenty czy konkretnych wyjaśnień. Do tej pory zastanawiam się, jaki był sens tej książki. To tak jakby ktoś monotonnym głosem opowiadał historię swoich mlecznych zębów. Nuda. 
Wiem, że sa o tej książce dość skrajne opinie, ale jak dla mnie ta książka nie buduje żadnego napięcia przez co czytanie jej idzie żmudnie i w sumie czuję, że mogłabym w tym czasie przeczytać coś lepszego. 


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu:

Copyright © 2016 Bookwormpl , Blogger