piątek, 13 października 2017

#40 Władca Cieni - Cassandra Clare

Czy mieliście już do czynienia z twórczością Cassandry Clare? Jak do tej pory najwięcej chwały zapewniła jej seria o Nocnych Łowcach. A raczej kilka serii. "Władca Cieni" to 2 część trylogii Mroczne Intrygi. To taki świat, o którym nie jesteś w stanie już zapomnieć. Pochłania Cię całkowicie i nie raz łamie twoje kruche serce.

Akcja "Władcy Cieni" skupiona jest na dalszych losach młodych Blackthornów oraz Emmy tuż po walce z szalonym czarownikiem Malcolmem Fade'em. Mimo pozornego spokoju po jego śmierci, Juliana i Emmę nie opuszczają problemy. Można rzec, iż nawarstwia się ich coraz więcej. Do Instytutu w Los Angeles przybywają Centurioni, którzy mimo wspaniałych opinii w większości są ekstremistami, pragnącymi powrotu lat świetności Nocnych Łowców, a Podziemnych pragną zmieść z powierzchni ziemi. Jakby nastolatkom problemów było mało... Pojawiają się także kolejne zagrożenia. To co łączy Juliana i Emmę nie ogranicza się jedynie do więzi parabatai... Ich jedyną nadzieją jest Czarna Księga Umarłych, która posiada ogromną moc. Pragną jej wszyscy, a zdobyć ją mogą jedynie Blackthornowie. Wycieczki do Faerie i układy z Królową Jasnego Dworu, z jednej strony zdają się wybawieniem a z drugiej okropną porażką. Czy Emma i Julian odnajdą rozwiązanie swoich problemów? Czy uda im się uniknąć wojny pomiędzy Kohortą a Podziemnymi? Co będą musieli poświecić, by zdobyć to czego pragną?
Jesteś jedną z niewielu prawdziwych rzeczy w moim życiu, Julianie.
Akcja, która rozgrywa się w tej części jest jak zawsze świetnie zgrana. Nie mam tu żadnych uwag, bo Cassie nigdy mnie nie zawiodła. Podziwiam ją za stworzenie tak wspaniałego świata i skrupulatność w tworzeniu nowych wątków. Nie można się tu doszukać żadnych potknięć. Prawdziwy kunszt pisarski! Akcja wciąga totalnie i gdyby nie wielki żal, że na kolejną część będę czekać 2 lata to pochłonęłabym ją w kilka dni.

Bohaterowie jak to w wykonaniu Cassie są od siebie różni i każdy wyróżnia się inną, indywidualną cechą. Nie są nudziarzami, którzy wręcz zniechęcają do dalszego czytania. Po tylu latach znajomości stylu pisania tej autorki widzę tylko jedno, każdy z bohaterów zawsze przeżywa coś co kształtuje jego charakter. Co więcej, chciałabym ostrzec, że Cassie lubi tworzyć postaci, które polubimy a potem robić z nimi różne straszne rzeczy. Nie pisze dokładnie jakie, pozostawiam Wam szanse na przekonanie się o tym podczas czytania.
Jest coś szczególnego w miejscu, w którym żyło się z kimś, kogo się kocha. Nabiera znaczenia w twoim umyśle. Staje się czymś więcej niż po prostu miejscem, staje się destylatem tego, co do siebie czujecie. Chwile, które spędzasz w jakimś miejscu z ukochaną osobą... stają się częścią zaprawy i cegieł. Częścią duszy tego miejsca. 

Na tą część czekałam ponad 2 lata i nie mogłam się już jej doczekać. Ale kiedy już miałam ją w
rękach, to z bólem serca musiałam stwierdzić, że nie chcę jej zbyt szybko kończyć. Książki autorstwa Cassandry Clare potrafią wyryć stały znak w sercu czytelnika. Nie można już potem o nich zapomnieć, pochłaniają całą uwagę i łamią serce. To już tyle lat, tyle książek, które napisała, a ja nadal jak ćma do światła lgnę do jej twórczości. Tylko w tym wypadku zamiast światła jest to ogień.
Aktualnie czuję, że jakaś cząstka mnie jest naprawdę w ciężkim stanie i nie może wyjść z szoku. To co tutaj autorka nam zaserwowała przechodzi ludzkie pojęcie. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co będzie dalej. Co w tej 3 części się pojawi.
Domyślam się, że niektórzy czytając tą recenzję mają mętlik w głowie. Nie dziwię się, bo sama do końca nie umiem sobie poukładać myśli, które nachodzą mnie falami po lekturze tej części.

Jeśli do tej pory nie sięgnęłaś/sięgnąłeś po książki z serii o Nocnych Łowcach to gorąco Ci je polecam. Wiem, że aktualnie serial zbiera żniwa, ale dla mnie książki zawsze będą nr 1. Serial nie ma tego uroku, nie ukazuje całości tego świata. Gwarantuję Wam ogrom emocji i niezapomniane przeżycia. Warto warto warto! Uciekam rozpaczać w samotności...

poniedziałek, 9 października 2017

7 książek z gatunku romans, które warto przeczytać

Widziałam kochani, że poprzedni post pt. "7 książek z gatunku fantasy, które warto przeczytać" bardzo Wam przypadł do gustu :) Ciesze się niezmiernie i pełna werwy zabrałam się za kolejny post z tego cyklu. Wiem, obiecywałam już go wcześniej, ale ostatnio brakowało mi pomysłu jak to do końca skonstruować. Tak więc, oto lista 7 książek z gatunku romans, które według mnie są godne polecenia:

1. "Ugly Love", Colleen Hoover
2. "Bez słów", Mia Sheridan
3. "Maybe someday", Colleen Hoover
4. "Dziewczyna, którą kochałeś", Jojo Moyes
5. "Promyczek", Kim Holden
6. "Hopeless", Colleen Hoover
7. "Love, Rosie" Cecelia Ahern


Ugly Love




Kiedy Tate, początkująca pielęgniarka, wprowadza się do mieszkania swojego brata, nie spodziewa się tak gwałtownych zmian w życiu. Wszystko przez przystojnego pilota Milesa Archera.
Miles ustala tylko jedną regułę ich związku: nie pytaj o przeszłość i nie oczekuj przyszłości. Gdy ta sytuacja staje się nie do wytrzymania i prowokuje do pytań, ożywają jego dramatyczne wspomnienia. Serca zaczynają szybciej bić, obietnice zostają złamane, reguły przestają obowiązywać.
Tej powieści się nie czyta, tylko przeżywa – całą sobą, sercem i duszą, a po zakończeniu nic już nie jest takie samo. (źródło opisu: http://www.empik.com)
Ja zakochałam się po uszy w tej książce. To ile emocji towarzyszy czytelnikowi jest nie do ogarnięcia. Mega ♥



Bez słów

Do Pilon przyjeżdża Bree. Dziewczyna po traumatycznych przejściach w Cincinnati postanawia jak najszybciej od tego uciec i znaleźć ukojenie w cierpieniu poprzez przeprowadzkę do spokojnego miasteczka. Pragnie odnaleźć tutaj spokój i w końcu poukładać swoje życie. Początkowo wszystko idzie lepiej niż sobie mogła wyobrazić, aż do momentu kiedy spotyka milczącego Archera Hale'a. Wszystko w jego zachowaniu oraz wyglądzie odrzuca potencjalnych rozmówców, jednak Bree wyczuwa, że w tajemniczym outsiderze jest coś ciekawego. Co więcej, jak ma walczyć z magicznym przyciąganiem? Postanawia nawiązać z nim kontakt, powoli przedzierając się przez gruby mur wybudowany przez tajemniczego Archera. Mimo woli, między tym dwojgiem budzi się uczucie, jednak czy ciężar bolesnej przeszłości pozwoli im zbudować przyszłość? Czy Bree przestanie się obwiniać za śmierć ojca, a Archer nauczy się ponownie kochać i żyć? Link do recenzji  klik.


Maybe someday




Ridge i Sydney - dwoje ludzi, którzy jak do tej pory żyli ze świadomością, że ich życie jest idealne i
poukładane. Jednak do czasu. Kiedy Ridge grając na balkonie na gitarze dostrzega Sydney śpiewającą do granych przez niego melodii, wszystko się zmienia... Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce…
Ta książka jest jedną z nielicznych, która kompletnie mnie w sobie rozkochała. Mogłabym ją czytać na okrągło. Historia Ridge i Sydney jest epicko piękna i urzekająca. Link do recenzji klik.





Dziewczyna, którą kochałeś

Sophie to młoda Francuska, która żyje w czasach okupacji niemieckiej podczas I wojny światowej.
Musi zmagać się na co dzień z przeciwnościami losu, a co więcej walczy z ogromną tęsknotą za mężem, który został wysłany na front. Pamięć o ukochanym wciąż jest żywa, gdy kobieta może spoglądać na namalowany przez niego jej portret. Kiedy do prowadzonego niegdyś przez jej rodzinę hotelu przychodzi Kommandant - oficer niemiecki - wszystko zmienia się o 180 stopni. Sophie jest zmuszona do podjęcia trudnych decyzji, które mogą przekreślić jej całe życie.
Liv to młoda Brytyjka, która żyjąc w teraźniejszych czasach, musi zmagać się z utratą ukochanego męża oraz dotychczasowego sielankowego życia. Nic jej się nie układa. Nie potrafi odnaleźć się w otaczającym ją świecie. Jedynie wiszący obraz na jej ścianie pomaga budzić maleńką iskierkę szczęścia. Kiedy kobieta poznaje Paula, zaczyna wierzyć, że jej życie w końcu nabierze odpowiednich barw. Ale nie wszystko jest takie proste na jakie wygląda. Komplikacje do jakich doszło przez obraz jest wiele, a życie Liv zaczyna zamieniać się w koszmar.
Co ma w sobie obraz, że już dwukrotnie zburzył budowane fundamentu ku normalnemu życiu? Co wiąże się z jego utratą? Co stało się z Sophie, skoro obraz został uznany za skradziony, a kobieta za zmarłą w niemieckim obozie pracy?
Niedawno miałam okazję przeczyta tą książkę i musiałam po prostu ją umieścić w tym zestawieniu! Niesamowita historia dwóch kobiet, które chciały być kochane.. Link do recenzji klik.

Promyczek



Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa. (źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/138)
Jak do tej pory nie pojawiła się recenzja tej książki na blogu. Czytałam ją jakiś czas temu, ale wciąż gdzieś z tyłu głowy siedzi i o sobie przypomina. Historia Kate jest poruszająca i nie daje o sobie zapomnieć. Kate po prostu się kocha. 




Hopeless

Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa.
To właśnie uświadamia sobie siedemnastoletnia Sky, kiedy spotyka Deana Holdera. Chłopak dorównuje jej złą reputacją i wzbudza w niej emocje, jakich wcześniej nie znała. W jego obecności Sky odczuwa strach i fascynację, ożywają wspomnienia, o których wolałaby zapomnieć. Dziewczyna próbuje trzymać się na dystans – wie, że Holder oznacza jedno: kłopoty. On natomiast chce dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Gdy Sky poznaje Deana bliżej, odkrywa, że nie jest on tym, za kogo go uważała, i że zna ją lepiej, niż ona sama siebie. Od tego momentu życie Sky bezpowrotnie się zmienia. (źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2014)
Pokochałam tą książkę ponad rok temu i nie wyobrażam sobie bez niej życia. Pierwsza z wielu Colleen Hoover. Chwyta za serce i niesie ze sobą tak wielki bagaż emocji, że człowiek przez kilka dni chodzi skołowany i zmieszany. Tą książkę się przeżywa, a nie czyta!

Love, Rosie


Już na pierwszej stronie mamy przyjemność z uroczym siedmioletnim Alexem oraz jego rówieśniczką Rosie. Z każdym kolejnym zdaniem przekonujemy się o tym jak silna więź przyjaźni łączy tych dwoje. Tych dwoje spędza ze sobą każda wolną chwilę, a w szkole nie dają chwili wytchnienia znienawidzonej Wielkonosej Śmierdziusze Casey. Mają wspólne plany i daleko sięgające marzenia. Jednak wszystkie szczęśliwe chwile muszą mieć jakiś kres. Alex wyjeżdża z rodzicami do Bostonu, pozostawiając samą Rosie w Dublinie. Jak to przyjaciele postanawiają wspólnie studiować w Bostonie i ciągle utrzymywać kontakt. Wzajemne odwiedziny u siebie wręcz wskazane! Jednak jedna noc i nieprzemyślana decyzja kompletnie niszczy plany Rosie o studiach, marzeniach. Mimo trudności, otaczający ją ludzie oraz Alex (zawsze pomocny, chociaż mieszkający tysiące kilometrów od Dublina) dają Rosie tyle siły by mogła stawić czoło kłopotom. Ale jest jeszcze coś.. pomiędzy przyjaciółmi rodzi się tajemnicze uczucie prowadzące do magicznej chwili "milczenia"... Jednak na drodze ku ich wielkiej miłości stają obowiązki, problemy i inni partnerzy.. Czy w końcu uda się im być razem?
KOcham kocham kocham! Tyle tu miłości, ale również humoru i ciężkich do podjęcia decyzji. Pozycja godna uwagi ♥ Link do recenzji klik


Mam nadzieję, że przedstawione zestawienie Wam się spodobało. Może macie jakieś propozycje na kolejne? :)

niedziela, 1 października 2017

#39 Żniwiarz Czerwone Słońce - Paulina Hendel

Czy tęskniliście za polowaniami na nawich? A może wieczorami, gdzie w tle słychać dzwony kościelne czujesz strach przed wieszczym? Nie martw się, mam dla Ciebie kolejną część przygód Feliksa i Magdy w wyśmienitej kompozycji! Ale zacznijmy od początku!
Po powrocie Magdy, Żniwiarze wspólnie postanawiają odnaleźć Pierwszego i wypędzić go do Nawii. Wszystko okazuje się jednak nad wyraz trudne, ze względu na brak wiedzy na temat sposobu pozbycia się Pierwszego. Co więcej, nawich z dnia na dzień jest coraz więcej i stają się jeszcze bardziej krwiożercze niż wcześniej. W poszukiwaniach sposobu na Pierwszego, Magdzie i Feliksowi pomaga Mateusz - który niedawno powrócił do Wiatrołomu. Czy uda im się znaleźć sposób na zabicie Pierwszego? Co spotka ich po drodze? A jeśli na świecie nie ma już oprócz nich nikogo, kto mógłby im pomóc?

Po skończeniu tej książki, długo jeszcze ją kartkowałam i obracałam w poszukiwaniu kolejnych stron. Ta książka nie może się tak skończyć! Ciężko mi w to uwierzyć, że teraz muszę czekać znowu na kolejną część o żniwiarzach. Nie ukrywam, że chyba od tej słowiańskiej mitologii powoli się uzależniam. Ale żeby Wam nie robić zamieszania, zacznę od początku wszystko analizować i podsumowywać.

Fabuła w tej części rozkręciła się mocniej, w porównaniu do pierwszej części (a raczej bez porównania xd) - jest o niebo lepiej! Autorka uruchomiła wiele pobocznych wątków, dzięki czemu mamy pełen obraz całej toczącej się akcji. Z każdym rozdziałem, zastanawiałam się co jeszcze mnie może spotkać na kolejnych stronach. Tu nie można się nudzić! Wciąż cisnęło mi się na usta "What?!" abo "No way". Tak, bo polskie słowa też się pojawiały, ale te ocenzurowane, rzecz jasna. Ta książka wbiła mnie w fotel. I gdyby nie moje słabsze samopoczucie, to podejrzewam, że przeczytałabym ją w nie więcej niż 2 dni.

Paulina Hendel w tej części umieszcza naprawdę sporo nowych postaci, które dodają tej książce sporo humoru, ale także tajemniczości i napięcia. Jedni potrafią naprawdę zdenerwować (Janina), ale z każdą kolejną stroną czytelnik zaczyna dostrzegać sens pojawienia się tego bohatera w fabule. Sama postać Magdy, cóż zapomnijcie o tej z pierwszej części. Tutaj Magda  jest zupełnie inna. A Wam pozostawiam szansę na jej zakwalifikowanie. Moim faworytem tej części jest Feliks. Jego wyrafinowanie i ogłada jest powalająca. Mam nadzieję, że Magda w końcu zapanuje nad nowym ciałem i wspomnieniami.

Nad okładką rozpływać się nie będę, bo wiadomo, że Czwarta Strona odwala kawał dobrej roboty.
Przyciąga oko i jest ogromną zachętą do sięgnięcia po tą pozycję. A historia ukryta w środku rozkocha w sobie każdego fana fantastyki. Nie ma innej opcji.

Zdarza się dość często, że każda kolejna część serii odstaje od tej pierwszej. W tym wypadku jest o niebo lepiej. Obawiałam się, że jednak  coś tu może pójść nie tak. W końcu pierwsza cześć byłą naprawdę dobra. Ale bez zastanowienia mogę powiedzieć, że wręcz powalająco wciągająca. Takiej właśnie książki potrzebowałam od jakiegoś czasu. Nie zawiodłam się ani na chwilę. Może tym zakończeniem, ale to raczej egoistyczne z mojej strony, bo każdy by chciał od razu wszystko wiedzieć! Hahaha

Tak więc, gorąco polecam tym, którzy czytali już pierwszą częśc, gdyż ta jest jeszcze lepsza od poprzedniej. Tym który jeszcze nie mieli okazji sięgnąć po serię "Żniwiarz" to czas najwyższy sięgnąć po nią!

Z niecierpliwością pozostaje mi teraz czekać na "Trzynasty księżyc"!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania czwarta strona


piątek, 29 września 2017

Przysłowiowy tag ❤

A dzisiaj mam dla Was coś zupełnie innego od dotychczasowych recenzji. Natalia z books-hoolic.blogspot.com zaprosiła mnie do Przysłowiowego Tagu. Dziękuję Ci bardzo za nominację, będzie to wspaniała zabawa!

1. Apetyt rośnie w miarę jedzenia – czyli książka jednotomowa, której kontynuację chętnie bym przeczytała.

Jak dla mnie to zdecydowanie "Światło, które utraciliśmy". Bardzo jestem ciekawa jak potoczyły się losy Lucy i jej najbliższych. Zakończenie tej książki mnie zdruzgotało i nie sposób nie myśleć o tym co mogłoby wydarzyć się dalej.

2. Co za dużo, to niezdrowo – czyli kontynuacja, która była gorsza od pierwszej części.

Według mnie z ostatnich przeczytanych serii to muszę tu wspomnieć o serii "Upadli". 1 część była bardzo ciekawa ale kolejne dwie .. meczące i przewidywalne. Zmusiłam się do skończenia całej serii, bo i tak wszystkie od razu kupiłam, a szkoda, żeby na półce się marnowały. I dobrze zrobiłam, bo ostatnia część przebija wszystkie poprzedniczki!

3. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki – czyli książka, którą mogę czytać wielokrotnie.

I tu mam mały problem, by zdecydować się, którą książkę wskazać. Kiedyś było to "Gwiazd naszych wina", a teraz zdecydowanie "Złodziejka książek". Ta książka przekazuje czytelnikowi taki bagaż emocji, że nie sposób jej odłożyć na bok. Co jakiś czas lubię ją otworzyć na dowolnej stronie i przeczytać fragment. Mam do niej sentyment, zdecydowanie ♥

4. Stary, ale jary – czyli ulubiona książka z dzieciństwa.

Haha.. zabijcie mnie. Ja miałam tylko dwie ulubione książki za czasów małolata: "Mała księżniczka" oraz "Baśnie Braci Grimm". I obie nadal lubię. Będę je czytać moim dzieciom, serio!

5. Nie taki diabeł straszny – czyli książka, która mnie miło zaskoczyła.

Tutaj muszę się dość mocno zastanowić. Ciężko wytypować odpowiednią. Zwykle wybieram takie perełki, żeby być w ciągłym zachwycie. Lecz wybór pada na "Upadli". Niewiele dobrego o niej słyszałam, a mimo oto mi się bardzo spodobała.

6. Nie chwal dnia przed zachodem słońca – czyli książka, która rozczarowała mnie swoim
zakończeniem.

Chyba "Bez szans". Bo to zakończenie było dość przewidywalne. Spodziewałam się w tym wypadku od autorki więcej kreatywności.

7. Wyśpisz się po śmierci – czyli książka, w którą tak się wciągnęłam, że mogłabym zarwać przy niej nockę.

"Confess". Dla tej książki zarwałam nockę i nie żałuję. To co się ze mną wtedy działo.. Te emocje. Nie da się tego opisać w kilku słowach. Przeczytajcie to się przekonacie.

8. Mowa jest srebrem, a milczenie złotem – czyli książka z najlepszymi dialogami.

"Miasto kości"! Jace i te jego teksty, to powalić może każdego. Nie tylko zabawne, ale także poważne i niosące ze sobą ogromny przekaz.

9. Raz na wozie, raz pod wozem – czyli książka, która miała dużo zwrotów akcji.

"Imperium burz". To co się tutaj działo przechodzi ludzkie pojęcie! Ja do tej pory nie mogę się pozbierać po tej książce! I jak tu tyle czasu czekać na kolejną część? :(

10. Pierwsze koty za płoty – czyli książka, przez którą nie mogłam przebrnąć.

"Lato Eden". To chyba nie moja bajka. Takie książki już bardziej mnie meczą niż zachwycają. Cierpiałam czytając ją. W moim przypadku niestety się nie sprawdziła.

11. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu – czyli książka, którą zna prawie każdy.

"Pamiętnik" N.Sparks. Czy jest tu ktoś, kto jej nie zna lub nie oglądał filmu? To jest jedna z piękniejszych książek o miłości. Pozycja do nadrobienia, dla tych którzy jeszcze jej nie poznali!

12. Co ma wisieć, nie utonie – czyli książka, której zakończenie przewidziałam w trakcie czytania.

"Lokatorka". Nie wiem jakim cudem się tego domyśliłam, ale jednak mi się udało. Ogólnie całokształt jest super, ale to zakończenie takie nijakie. I do tego łatwo się go domyślić.

13. Od przybytku głowa nie boli – czyli ulubiona powieść licząca ponad 400 stron.

To pytanie jest dla mnie okrutne. Kto mnie zna, wie że ubóstwiam grube tomy. Przynajmniej 1 w ciągu miesiąca MUSZĘ przeczytać. Nie wskażę ulubionej, bo jest ich zdecydowanie za dużo!

14. Wszystko co dobre szybko się kończy – czyli ulubiona książka licząca mniej niż 200 stron.
Czy ja taką wgl czytałam?

Ale wspomnę o dodatku do serii "Rywalki" - "Książę i Gwardzista" - ma zaledwie 220 stron, więc postanowiłam tutaj delikatnie nagiąć zasady :) Postać Maxona jest tak uzależniająca, że mogłabym czytać ten dodatek w kółko :)

15. Być kulą u nogi – czyli książka, w której występuje trójkąt miłosny.

"Mechaniczny anioł" - Tessa, Will i Jem. To co się w serii "Diabelskie maszyny" działo, było czymś niesamowitym. Uwielbiam ten trójkąt miłosny!

16. Jedna jaskółka wiosny nie czyni – czyli autor, którego przeczytałam więcej niż jedną książkę/serię i każda z nich mi się podobała.

Cassandra Clare to dla mnie mistrzyni. Kocham jej książki!

17. Darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda – czyli bohater, który czuje się niekomfortowo w sytuacji, w jakiej się znalazł.

Że jak?? Teraz to ja nie wiem co ja mam tu napisać. Nie wiem jak to ugryźć... No dobra już wiem. Sydney z Maybe Someday. Ridge jest głuchoniemy, a mimo to potrafi pięknie grac na gitarze. Kiedy Sydney sobie to uświadamia, jest w szoku i ciężko jej uwierzyć w talent tego chłopaka.

18. Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni – czyli bohater, który pod wpływem różnych czynników dorośleje.

Jace z "Miasto kości". Jego trudne dzieciństwo zmusiło go do szybkiego dorośnięcia. To co on w tej książce opowiada.. dostaje się dreszczy.

Nie było łatwo odpowiedzieć, ale mam nadzieję, że dałam rade 😊

A do zabawy zapraszam:
Chiarę z http://adventureinthelibrary.blogspot.com/
Natalię z https://lajla-books.blogspot.com/
Anię z http://tons-ofbooks.blogspot.com/

poniedziałek, 25 września 2017

#38 Tysiąc odłamków ciebie - Claudia Gray

Jedna dziewczyna. Dwóch chłopaków. Nieskończenie wiele wymiarów. Tylko jeden cel - zabić Paula Markova. 


Marguerite (Meg) to nastoletnia dziewczyna, córka dwóch wybitnych naukowców. Jak do tej pory wiodły wraz z siostrą dość pokręcone życie w domu zapracowanych fizyków. Żadna z nich nigdy nawet nie pomyślała o tym, że człowiek którego kochają ponad życie zginie w wypadku, który zaaranżował Paul Markov - jeden ze studentów praktykujących w domu jej rodziców. Wraz z Theo, postanawia wyruszyć w poszukiwaniu zabójcy swego ojca. Lecz musi być ostrożna, gdyż podróżowanie po innych wymiarach jest bardzo niebezpieczne. Życie tamtych ludzi jest zupełnie inne niż to które teraz prowadzi. Jednakże złość i chęć zemsty nie pozwala jej przejmować się konsekwencjami swego wyboru. Z każdą kolejną podróżą Meg odkrywa kolejne tajemnice, które wstrząsną jej dotychczasowym światem. Dziewczyna zaczyna wątpić w swój dotychczasowy plan... A ktoś czyha na jej życie. Czy Meg uda się odnaleźć zabójcę ojca? Jakie będzie musiała ponieść konsekwencje swoich decyzji? Czy uda jej się wrócić do prawdziwego życia? Kto czyha na jej życie? 
Myślę, że to jest właśnie granica dorosłości. Nie te wszystkie bzdury, jakie nam wmawiają - ukończenie liceum, utrata dziewictwa, własne mieszkanie czy co tam jeszcze. Przekraczasz granicę, kiedy po raz pierwszy zmieniasz się na zawsze. Przekraczasz ją, kiedy po raz pierwszy zrozumiesz, że nie ma powrotu do tego, co było.

Pomysł na podróże między wymiarowe jest dla mnie rzadko spotykany. Miałam okazję w końcu przeczytać coś nowego. Nie schematycznego, czuć w tej książce powiew świeżości. Ja z fizyki niestety jestem słaba i początkowo obawiałam się, że nie do końca zrozumiem ten naukowy żargon oraz te wszystkie opisy fizyczne wymiarów. Ale autorka na szczęście stworzyła bohaterkę, która nie jest w tym specjalistką i sama musi wiele też sobie przetłumaczyć na swój własny sposób. Dzięki temu zabiegowi, czytelnikowi jest o wiele łatwiej się w tym odnaleźć. I jak dla mnie - bomba! 

Sama fabuła jest spójna i nie pozostawia luk, które mogłyby doprowadzić czytelnika do szału. Czułam, że ta historia mnie wciąga i nie pozwala o sobie zbyt szybko zapomnieć. Nie czułam się znużona czy przytłoczona tą historią. Okazała się ciekawa i godna uwagi. Nie miałam przy niej nawet chwili zwątpienia. 

Fascynujące jest to, że autorka potrafiła stworzyć tak wiele różnych od siebie wymiarów, które każde z osobna rządzą się innymi prawami. Za każdym razem bohaterowie musieli dostosować się do panujących tam zasad i w miarę swoich możliwości zachowywać się tak jak odwiedzone przez nich wcielenie. 

Przypadły mi do gustu opisy odczuć i myśli Meg. Jest ona bystrą bohaterką i zadziorną. Przede wszystkim szybko się uczy i potrafi dostosować się do otaczającego ją świata. Jest silnie związana ze swoja rodziną i ciężko jest jej pogodzić się ze stratą ukochanego ojca. Początkowo kieruje nią gniew i chęć zemsty, z czasem jej podejście ewoluuje. Warto być tego świadkiem. W końcu przeznaczenie jest tylko jedno, mimo wielu wymiarów i wielu możliwości. Nie można oszukać losu. 

Czy poleciłabym tą książkę? Tak. Ta historia to coś zupełnie nowego. Nie schematyczna. Jak dla mnie była odświeżeniem, kopem do działania. Pozwoliła mi odzyskać wenę i chęci do czytania. Zakończenie tej książki trochę mnie zaskoczyło. Spodziewałam się większych emocji i komplikacji. Tu jest po prostu dobrze. Czy sięgnęłabym po kolejną część? Tak, bo ta historia ma tak ogromny potencjał, że należy być tego świadkiem. Ja chcę być, a ty? 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję:
Wydawnictwo Jaguar

niedziela, 17 września 2017

#37 Kroniki Jaaru. Księga Luster - Adam Faber

UWAGA!
Przed zabraniem się za czytanie tej książki, zaleca się rezerwacje kilku godzin na podróże po fantastycznych krainach. Chcesz wiedzieć dlaczego? Zapraszam na poniższą recenzję!

Kate Hallander jest zwykłą dziewczyną uczęszczającą do liceum. Mieszka ze zdystansowaną ciotką w Londynie i wiedzie na pozór spokojne życie. Jednak od jakiegoś czasu nastolatkę ciekawią pewne tajemnice, których odpowiedzi szuka w ezoterycznym sklepie. Tam otrzymuje magiczną księgę, która stanowi dopiero początek jej przygód. 
Fion to fer, który za wszelką cenę chce poznać swoją wiedźmę. Praktykuje magię co nie zawsze kończy się dobrze dla jego otoczenia. Pewne decyzje podjęte pod wpływem złych emocji i bum! Wszystko odwraca się o 180 stopni. Jego jedna decyzja może zaważyć na losie kilku osób. 
Kiedy drogi Kate i Fiona się w końcu łączą wszystko zaczyna nabierać tempa! A niebezpieczna Erato czeka tylko na możliwość, by wykorzystać wiedźmę i fera do osiągnięcia realizacji swoich niecnych planów.

Musze przyznać, że właśnie takiej książki od jakiegoś czasu potrzebowałam. Lekkiej historii, która pochłania i bardzo szybko się ją czyta. To tak w skrócie. Ale zagłębiając się w szczegóły, to sam pomysł na fabułę jest świetny. Mamy tutaj okazję poznać nowy, jak dotąd nie poznany przez czytelników świat Jaaru. Kate nie wie nic o magii i właśnie dzięki temu mamy okazję wszystko poznać od początku. Czy były momenty, kiedy przewidziałam co się stanie? Nie. Aż sama się sobie dziwię, bo zwykle udaje mi się coś tam przewidzieć. Fajny magiczny świat, opisany w prosty sposób. Autor na szczęście nie zawala nas informacjami ze świata magii. Czytając tą książkę nie czułam się przytłoczona nadmiarem faktów. 
Czas wyznaczał chwile oczekiwania, które w mroku stapiały się z nieskończonością.
Czy porównanie na okładce do Harrego Pottera jest trafne? Cóż.. nie czytałam Harrego Pottera, ale bardziej bym tą książkę porównała do Alicji w Krainie Czarów lub Opowieści z Narnii. Ten sam klimat i te same cudne opisy. Lekka i niezobowiązująca lektura. Jednak mimo wszystko, odczuwa się ogromną potrzebę przeczytania kolejnej części.


Jedyne co mogę zarzucić autorowi, to "upośledzenie" bohaterów. Wiem, użyłam dość ostrego słowa, ale właśnie ono idealnie opisuje to, co z "nastolatkami" w tej książce zrobiono. Przynajmniej do połowy książki miałam przekonanie, że bohaterami są tutaj dzieci w wieku 10-12 lat. Te fochy i dziecinne zachowania. Jeszcze nie jestem tak stara, by nie pamiętać czasów szkoły średniej. Czy zdarzały się takie dziecinne zachowania? Tak, ale głównie w małej ilości. Te dialogi prowadzone pomiędzy rówieśnikami i ich zachowanie zdecydowanie nie odzwierciedlało zachowania typowego nastolatka. Punkt za próbę odskoczenia od schematu silnej i dorosłej nastolatki, która jest w stanie uratować cały świat. Takich mały pełno, jednak troszkę rozumu bym wepchnęła w tą główkę Kate i jej rówieśników. Na szczęście nie rzutowało to zbytnio na fabułę książki. 


Podsumowując, muszę przyznać, że całokształt tej historii jest imponujący. To, że ten świat stworzył polski autor jest fascynujące. W końcu rodacy zaczynają ukazywać swoje zalety i ogromny kunszt pisarski na rynku. Mimo kilku wad, ta książka niesie ze sobą bagaż emocji i ogrom świetnej zabawy. Dialogi Fiona i Kate są zabawne, a sama bohaterka mimo dziecinnego zachowania okazuje się mądrą i bystrą dziewczyną. Widzę, że kolejne trudne sytuacje mogą pozytywnie wpłynąć na jej rozwój. Ogólnie historia jest miłą dla oka i przede wszystkim lekka. Czy typowe YA.. cóż tu bym polemizowała. Bardziej celowałabym w najmłodszych. Jednak nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Czasami nawet człowiek w wieku 24 lat lubi sięgnąć po bajkę, która pozwoli mu się odprężyć. Czy polecam? Tak, dla osób szukających lekkiej, ale i wciągającej historii. Pochłonięcie tą książkę szybko. Sama jestem w szoku, że w tak krótkim czasie z przyjemnością udało mi się ją przeczytać. 

Oby tak dalej panie Faber i czekam na drugi tom! Premiera już 11.10.2017r. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania czwarta strona

czwartek, 14 września 2017

#36 Dziewczyna, którą kochałeś - Jojo Moyes

Jeden portret. Dwa różne życia, które dzieli prawie 100 lat.
Sophie to młoda Francuska, która żyje w czasach okupacji niemieckiej podczas I wojny światowej. Musi zmagać się na co dzień z przeciwnościami losu, a co więcej walczy z ogromną tęsknotą za mężem, który został wysłany na front. Pamięć o ukochanym wciąż jest żywa, gdy kobieta może spoglądać na namalowany przez niego jej portret. Kiedy do prowadzonego niegdyś przez jej rodzinę hotelu przychodzi Kommandant - oficer niemiecki - wszystko zmienia się o 180 stopni. Sophie jest zmuszona do podjęcia trudnych decyzji, które mogą przekreślić jej całe życie.
Liv to młoda Brytyjka, która żyjąc w teraźniejszych czasach, musi zmagać się z utratą ukochanego męża oraz dotychczasowego sielankowego życia. Nic jej się nie układa. Nie potrafi odnaleźć się w otaczającym ją świecie. Jedynie wiszący obraz na jej ścianie pomaga budzić maleńką iskierkę szczęścia. Kiedy kobieta poznaje Paula, zaczyna wierzyć, że jej życie w końcu nabierze odpowiednich barw. Ale nie wszystko jest takie proste na jakie wygląda. Komplikacje do jakich doszło przez obraz jest wiele, a życie Liv zaczyna zamieniać się w koszmar.
Co ma w sobie obraz, że już dwukrotnie zburzył budowane fundamentu ku normalnemu życiu? Co wiąże się z jego utratą? Co stało się z Sophie, skoro obraz został uznany za skradziony, a kobieta za zmarłą w niemieckim obozie pracy?

Co łączy te dwie bohaterki? Wiara w lepsze jutro, walka o miłość oraz ten 1 obraz. Obie historie dzieli prawie 100  lat, ale są niesamowicie do siebie podobne. Pewne decyzje niosą ze sobą ogromne konsekwencje. Nie da się ukryć, że nie jedna osoba by w ich sytuacji odpuściła. Jednak Sophie i Liv to waleczne lwice, wierzące w słuszność podejmowanych decyzji.
Liczą się tylko ci, których się kocha.

Pokochałam tą książkę całym sercem. Przedstawienie początkowo historii Sophie podczas okupacji niemieckiej pozwala nam poznać jej historię. Uwielbiam czytać książki, których akcja osadzona jest w czasach wojny. Historia Liv jest nam bardziej bliska. Są już to czasy teraźniejsze, łatwej nam sobie wyobrazić jej odczucia. Same bohaterki są dość do siebie podobne. Obie charakteryzują się silnym charakterem, mimo, iż czasami ukazują się nam jako delikatne i lekkomyślne. Mimo tych maleńkich wad, nie sposób się na nie złościć. Ich wiara w osiągnięcie celu jest tak ogromna, że człowiek ma ochotę wstać i głośno im w tym kibicować.

Jak dla mnie w tej książce nie ma cukierkowej miłości i przesadzonych scen seksu. Autorka skupiła się na ukazaniu ogromnej potęgi miłości i wiary w odnalezienie szczęścia w drugiej osobie. Udowadnia, że pewne poświęcenie pozwala uzyskać naprawdę wiele. A co więcej, łatwiej nam po lekturze tej książki wierzyć w lepsze jutro. A także, ukazuje, iż warto mieć zawsze nadzieję i dążyć do celu. Problemy się kończą kiedy odnajdujemy szczęście.

Sama historia, gdzie jednym z głównych elementów jest obraz przedstawiający Sophie całkowicie mnie pochłonęła. Nie chciałam się ani na chwilę od niej odrywać. Ta książka była tak piękna i zachwycająca, że na długo jeszcze będzie moim nr 1. Jojo Moyes skradła moje serce i nie wiem czy przez jakiś czas jakiejś książce z gatunku romans uda się ją przebić. Gwarantuję wam wspaniałe wrażenia! Czy pokochacie ją równie mocno jak ja? Podejrzewam, że tak. Ale to już pozostawiam Wam!

Pozdrawiam,
Kinga