23 kwietnia

# 70 Zabójczyni - Sarah J. Maas

# 70 Zabójczyni - Sarah J. Maas


Poznaj piękną, bezwzględną i naznaczoną wielkością zabójczynię i zobacz, jak rodzi się legenda.
Celaena Sardothien to najgroźniejsza zabójczyni Adarlanu. Jako członkini Gildii Zabójców przysięgła wierność swemu panu, Arobynnowi Hamelowi, ale Celaena nie słucha nikogo i ufa jedynie swojemu przyjacielowi i także płatnemu zabójcy, Samowi. W tych trzymających w napięciu opowieściach, będących wstępem do bestsellerowej serii Szklany tron, Celaena wyrusza na pięć niebezpiecznych misji. Na odległych wyspach i wrogich pustyniach zabójczyni staje po stronie uciśnionych, których mści z całą bezwzględnością. Działa jednak wbrew rozkazom Arobynna i może ponieść niewyobrażalną karę za taką zdradę.
Tom zawiera wydaną po raz pierwszy po polsku opowieść „Zabójczyni i uzdrowicielka”.
źródło opisu: gwfoksal.pl

Fanom serii "Szklany tron" jest dobrze znana ta pozycja. Ja długo z nią zwlekałam, gdyż nie chciałam zbyt szybko zakończyć przygody z tymi bohaterami. Jednak premiera "Wieży świtu" (historia opowiedziana przez Chaola) zmobilizowała mnie do nadrobienia braków. Nie miałam pojęcia jak wiele wyjaśnią mi te opowiadania. Autorka rzuciła o wiele więcej światła na przeszłość Celaeny i jej podbojów. "Zabójczyni" składa się z 5 nowelek opowiadających o podbojach i życiu Celaeny przed trafieniem do Szklanego dworu.
Nienawidziła świata za to, że nadal trwał.
Zaczynając jednak od początku, jeśli ktoś pragnie zacząć przygodę z serią "Szklany tron" od nowelek to odradzam. Źle odbierzecie przekaz tego "pół tomu". Polecam najpierw zabrać się za 1 i drugą część i ewentualnie wtedy po nią sięgnąć. Ja z tomami tej serii jestem na bieżąco, więc o wiele lepiej czytało mi się tą książkę. Oczywiście spotykamy się tu z młodą zabójczynią, która ma już za sobą sporo zleceń. Zostaje wysłana wraz z (na razie) znienawidzonym Samem do Zatoki Czaszek. Tam oboje rozpoczynają grę na śmierć i życie, zapisując się na czele listy wrogów u wielu wysoko postawionych osób.
Oczywiście jak na Maas przystało akcja pędzi już od pierwszej strony. Zabawa jak dla mnie przednia! Dzieje się w tej książce naprawdę wiele, a moimi ulubionymi nowelkami zostały te dotyczące Czerwonej pustyni oraz Króla Adarlanu (przeczytacie to będziecie wiedzieć o co mi chodzi).

Co jest godne uwagi... przede wszystkim fakt jak zmieniła się Celaena od swoich słynnych podbojów do (jak na razie) znanych nam wydarzeń z 5 tomu serii. Mimo, iż sprawa wrażenie osoby do której nie pała się sympatią, to mimo wszystko ją uwielbiam. jest harda i odważna.
Niemniej jednak spotykamy się w "Zabójczyni" z kilkoma smutnymi, pełnymi rozpaczy historiami. Niestety z niektórymi postaciami musimy się pożegnać.

Maas dzięki tym nowelkom pozwala czytelnikowi spojrzeć na całość historii opisywanej w "Szklanym tronie". To niesamowite, jak można stworzyć świat pełen intryg, ale również zaskakujących połączeń. Ta serie przypadła mi bardzo do gustu za swój nieprzewidywalny przebieg zdarzeń oraz jakże często wykorzystywany element zaskoczenia. Nie często spotyka się tak dopracowaną historię, gdzie każdy element układanki ma ogromne znaczenie.

Polecam w celu uzupełnienia informacji o bohaterach "Szklanego tronu". Co więcej, nie zawiedziecie się na tej historii, która wbije Was w fotel i nie pozwoli tak szybko o sobie zapomnieć.

18 kwietnia

#69 Zostań, a potem walcz - John Boyne

#69 Zostań, a potem walcz - John Boyne

W dniu wybuchu I wojny światowej ojciec Alfiego Summerfielda obiecał, że nie pojedzie na front – ale nazajutrz złamał tę obietnicę. Cztery lata później Alfie nie wie, gdzie podziewa się jego ojciec, wie tylko, że wykonuje on jakąś specjalną, tajną misję. Pewnego dnia, czyszcząc buty na dworcu King’s Cross, Alfie niespodziewanie widzi nazwisko ojca w dokumentach należących do wojskowego lekarza. Oszołomiony i zdezorientowany chłopiec zdaje sobie sprawę, że ojciec leży w pobliskim szpitalu – miejscu, w którym leczy się chorych na nerwicę frontową. Alfie nie bardzo wie, co to takiego nerwica frontowa, lecz postanawia wyratować ojca z tego dziwnego, niepokojącego miejsca.
 źródło opisu: http://replika.eu/ksiegarnia/zostan-a-potem-walcz/

Długo musiałam czekać, by znów móc spotkać się z literaturą, gdzie wydarzenia osadzone są podczas wojny. Tym razem wraz z bohaterami przeniosłam się do czasów I wojny światowej. Osobiście uwielbiam książki z tym motywem, bo niezmiernie porusza mnie to, jak musieli radzić sobie ludzie w naprawdę ciężkich czasach, pozbawionych środków do życia. Tylko nadzieja utrzymywała ich przy życiu. Takie książki dają naprawdę wiele do myślenia i skłaniają do refleksji.

Narracja prowadzona jest przez chłopca o imieniu Alfie, a wydarzenia osadzone są w przedwojennej Anglii. Początkowo poznajemy sielskie życie ludzi, którzy dopiero dowiadują się o zbliżającej się wojnie. Alfie jest jeszcze na tyle mały, iż nie pojmuje powagi sytuacji. Jego sielskie życie kończy moment wymarszu ojca na wojnę. Po 4 latach spotykamy się znów z Alfiem, który ma już 9 lat i możemy zauważyć jak wojna wpłynęła na jego dotychczasowe życie. Ojciec chłopca nadal nie wrócił do domu, wszelkie nadzieje powoli zaczynają znikać. Czy chłopiec jeszcze kiedyś ujrzy ojca? Spodobała mi się bardzo ta narracja. Ogrom cierpienia i kłopotów jaki musiał spaść na społeczeństwo poprzez wybuch wojny jest zauważalny, jednak my patrzymy na wszystko wzrokiem dziecka. Które de facto nie jest w stanie zrozumieć większości "dorosłych spraw". Co więcej, mamy do czynienia z dzieckiem, które kieruje się tym co uważa za dobre i nie skrywa swoich uczuć. Pomaga skrycie matce, planuje odnalezienie i sprowadzenie do domu własnego ojca. A dlaczego podejmuje w tym wieku takie działania? Bo chce żyć znowu swoim życiem, wśród kochających go ludzi. Potrzebuje stabilizacji i bezpieczeństwa, które okrutnie zostało mu wyrwane z małych rączek. Miłość z jaką działa mały Alfie jest imponująca i na swój sposób urocza.
Zostań, a potem walcz.
No właśnie, jak już wspomniałam, Alfie z pozoru nie wygląda na dziecko, którym kieruje miłość do najbliższych i potrzeba bezpieczeństwa. Można pomyśleć tylko, że przecież dziecko nie jest niczego świadome i nie odczuwa tak bardzo braku środków do życia jak dorośli. A jednak, podświadomie Alfie również pragnie wspomóc matkę i martwi się o nią. Jest świadom tego, że matka nigdy nie pozwoliłaby mu zarabiać, by wspomóc rodzinę. W końcu jest jedynie dzieckiem.

Co więcej książka ta porusza kilka ważnych tematów, które z wieku na wiek nie ulegają zmianom. To w jaki sposób ludzie musieli radzić sobie podczas wojny, ogólna niechęć ludzka do ludzi innych narodowości, publiczne napiętnowanie ludzi, którzy nie decydują się na pójście do wojska, znieczulica ludzka na choroby psychiczne. To jedne z głównych, które na pierwszy rzut oka można zauważyć, jednak czytając książkę, autor co chwila porusza w mniejszym lub większym stopniu ważne tematy. To udowadnia tylko, że książka może stać się jedną z pozycji ponadczasowych.

Ta historia jest poruszająca i skłania do refleksji. Nam nie przyszło żyć w czasach, kiedy kobiety zostawały w domach z dziećmi, a mężczyźni szli na front, skąd mogli już nigdy nie wrócić. Co więcej jakość życia w całym kraju spadła, a każdy skupiał się głównie na własnym losie. Wsparcie ze strony sąsiadów zdarzało się rzadko, a częściej można się spotkać z nienawiścią lub niechęcią. Czytając tą książkę, mogłam przenieść się w te czasy i spojrzeć na świat z innej strony w bardziej krytycznych warunkach niż na co dzień. Bagaż emocji, jaki mi ta książka podarowała na długo pozostanie w moim sercu. Czy polecam? Jak najbardziej! Ilość poruszanych problemów oplecionych w interesującą i niepozwalającą o sobie zapomnieć fabułę przywiązuje do siebie czytelnika. Ja po lekturze tej pozycji jestem usatysfakcjonowana i liczę, że uda mi się nadrobić poprzednie pozycje tego autora. Bo warto, zdecydowanie warto!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania replika wydawnictwo

12 kwietnia

# 68 Begin again - Mona Kasten

# 68 Begin again - Mona Kasten

On ustanawia zasady
a ona łamie każdą po kolei.
Zacząć od nowa – to największe marzenie Allie Harper, dlatego przyjeżdża na studia do Woodshill.
I dlatego nie jest zachwycona, gdy musi wynająć mieszkanie razem z zarozumiałym buntownikiem Kadenem. Kaden White jest co prawda bardzo atrakcyjny, ale tak nieznośny, że Allie nie ma najmniejszej ochoty mieszkać z nim pod jednym dachem. Zwłaszcza gdy Kaden przedstawia jej listę zasad obowiązujących w mieszkaniu, z czego najważniejsza brzmi: między nimi nigdy do niczego nie dojdzie.
Allie jednak szybko dostrzega, że za surową fasadą Kadena kryje się o wiele więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. I im lepiej go poznaje, z tym większym trudem ignoruje narastające
między nimi napięcie…
źródło opisu: http://wydawnictwo-jaguar.pl/books/begin-again/

Tak tak tak! Zdecydowanie książka podbiła moje serce i nadal uciekam myślami do Allie i Kadena.

Początek fabuły książki zaprowadza nas przed drzwi mieszkania Kadena, gdzie nowo przyjęta studentka Allie poszukuje dachu nad głową. Dziewczyna nie ma łatwo, żaden z dotychczasowych właścicieli nie okazał się godnym zaufania, a Kaden... nie należy do najmilszych, jednak desperacja zmusza dziewczynę do walki o pokój. Niestety zasady, które wyznacza chłopak są dość rygorystyczne, a złamanie ich grozi wypowiedzeniem najmu. Jednak mimo złego pierwszego wrażenia, między lokatorami zaczyna nawiązywać się minimalna nić porozumienia oraz sympatii. Oboje borykają się z trudną przeszłością, która ma nadal wpływ na ich rzeczywistość. Niestety dopóki nie zamknąć rozdziałów z przeszłości, to nigdy nie będą mogli spokojnie żyć przyszłością.
Fabuła jest bardzo ciekawa, a opisywane po kolei zdarzenie z udziałem bohaterów angażują z każda stroną coraz bardziej czytelnika. Z zapartym tchem czytała niektóre sceny i nie raz zadrżało mi serce, gdy poznawałam jakie tajemnice skrywają bohaterowie. To jak wiele emocji skrywa się na kartach tej książki jest trudne do wyobrażenia, a to jak głęboko zakorzeniony strach przed zranieniem drugiej osoby, może doprowadzić do ogromnej tragedii.
Dziwnym trafem udało mi się przeczytać kolejną książkę o podobnej tematyce, kiedy to dwoje młodych, zagubionych osób potrzebuje wsparcia drugiej osoby, by móc przetrwać najgorsze chwile.
Nie jesteś zepsuty, Kaden, jesteś może trochę poturbowany. Ale nie na tyle, żeby nie dało się tego naprawić.
Nie pierwszy raz czytam książkę spod pióra niemieckiej autorki, jednak pokuszę się o stwierdzenie, iż styl pisarski Mony Kasten jest bardzo interesujący i lekki. Nie byłam znużona ani przez chwilę, a sposób jaki dawkowane są czytelnikowi kolejne fakty pozwala na spokojnie odnaleźć się w ciągu wydarzeń i uczuciach bohaterów.
No właśnie, sami bohaterowie nie należą do wyjątkowych. Oboje muszą się uporać z problemami, które mogą dotyczyć każdego z nas. Za to bardzo polubiłam Spencera i Dawn, o których będzie kolejna część tej serii.

Sam tytuł idealnie otula całą historię. "Begin again" - czyli zacząć od nowa. Bohaterowie dzięki wspólnemu uporowi i samozaparciu starają się wspólnie o nowy początek, o coś lepszego.

Podsumowując, jak dla mnie historia Allie i Kadena jest bardzo czarująca, ale również udowadnia, że pozory mylą. Mimo, iż ktoś może nam się wydawać silny i niedostępny, to tak naprawdę może go trapić wiele trudnych do zniesienia problemów. Przed przeszłością nie jesteś w stanie uciec, a jedynym rozwiązaniem jest akceptacja i zamknięcie za sobą rozdziału. Czy polecam? Tak, jak najbardziej. Mnie książka przygwoździła do fotela i nie pozwoliła ani na chwilę od siebie oderwać. Historia przedstawionych bohaterów jest tak pięknie opowiedziana, że nie sposób odłożyć czytanie na później. Ty po prostu musisz wiedzieć co się stanie, co było tego powodem i jak bohaterowie sobie z tym poradzą.

Już tuptam w miejscu i nie mogę się doczekać kolejnej części!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo jaguar

10 kwietnia

#67 Z otchłani - Martyna Senator

#67 Z otchłani - Martyna Senator
Po wyznaniu Adama świat osunął się Kaśce spod nóg. Nic nie jest takie, jak sądziła. Kiedy na jej drodze staje Szymon, dziewczyna ani myśli dać szansę miłości z Tindera. Gdyby wszystko mogło być zupełnie proste, a nie kompletnie zagmatwane, życie byłoby znacznie przyjemniejsze. Ale czas dać spokój mrzonkom i zacząć żyć według nowych zasad.
źródło opisu: http://czwartastrona.pl/z-otchlani/

Książka niestety musiała trochę poczekać na swoją kolej i żałuję, bo to co dzięki niej przeżyłam było niezapomniane i szkoda, bo tyle czasu byłam nieświadoma wyjątkowości tej historii!

Jak już wiemy, po pierwszej książce z serii, Martyna Senator włada pięknym językiem i bardzo przyjemnie czyta się opisywaną przez nią historię. Zaznaczyłam oczywiście sporo cytatów, które na długo zagoszczą w czołówce tych ulubionych.

Fabuła tej książki przebiega dość gładko. Powoli poznajemy bohaterów i niestety, trudności z jakimi się muszą zmagać. Kaśka z pierwszej części "Z popiołów" została zapamiętana jako wesoła i pełna pozytywnego nastawienia dziewczyna. Jednak kiedy po długoletnim związku dowiaduje się, iż chłopak ją zdradził, jej dotychczasowe życie legło w gruzach. Dziewczyna traci sens życia i nie umie się pogodzić z tym co ją spotkało. I tu na ratunek przychodzi przygoda z Tindera (aplikacja randkowa). Cała akcja głównie toczy się wokół Kaśki i nowo poznanego Szymona. Nie jest tu cukierkowo, wręcz przeciwnie. Co jest fajnie odebrane przez czytelnika. Autorka nie przytłacza nas miłością od pierwszego wejrzenia, lecz ukazuje proces odnajdywania nowego celu w życiu i poznania osoby, która może się okazać dla bohaterki jedną z najważniejszych. Ich znajomość nie należy do łatwych, jest raczej pełna sarkastycznych odzywek i żenujących konwersacji, jednak ta relacja wydaje się czytelnikowi bardzo realna, bliska sercu. Nie czułam tu ani przez chwilę wyidealizowania bohatera lub zbyt dużego podkolorowania tej historii.
Daj sobie czas. I jak to mówią: nie decyduj w złości i nie obiecuj w szczęściu.
Sami bohaterowie bardzo przypadli mi do gustu. Kaśka i Szymon posiadają ciekawe i zadziorne charaktery. Z ciekawością czytałam o ich kolejnych spotkaniach. Z nimi po prostu nie da się nudzić. Cała ich relacja nie jest nagłą fascynacją, lecz delikatnie wypielęgnowaną znajomością dwojga na pozór niezmiernie różnych od siebie osób. Oboje muszą się uporać z konsekwencjami podjętych decyzji. Co więcej, dzięki ich wzajemnemu spotkaniu oboje mogą na siebie liczyć i pomóc sobie nawzajem.

Pokuszę się o stwierdzenie, że "Z otchłani" jest lepiej napisana niż "Z popiołów". A dlaczego? Bo czuć tutaj więcej emocji, łatwiej jest się "zaprzyjaźnić" z bohaterem. Miałam wrażenie, że jestem cały czas koło Kaśki i Szymona i mogę patrzeć na świat z ich wspólnej perspektywy.
Warto zaznaczyć, że książki z tej serii można czytać niezależnie. Kolejność nie jest istotna, gdyż dotyczą one innych bohaterów, a historie z poprzednich części nie mają większego wpływu na aktualnie czytaną historię.

 Podsumowując, opisana historia w tej książce przez Martynę Senator udowadnia, że mimo iż jesteśmy w sytuacji bez wyjścia, to kto wie, może jest w naszym otoczeniu człowiek, który wyciągnie pomocną dłoń i pomoże przejść prze trudne chwile? Książka godna polecenia, jeśli lubisz książki z gatunku New Adult to jest to pozycja z górnej stawki jak najszybciej do nadrobienia. Bagaż emocji jaki po tej lekturze otrzymasz, długo będzie ci towarzyszył. Ta książka pozostawia po sobie nie tylko ślad w głowie, ale również na duszy.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję:

Znalezione obrazy dla zapytania czwarta strona

06 kwietnia

#66 Nie wszystko stracone - Danielle Steel [PRZEDPREMIEROWO]

#66 Nie wszystko stracone - Danielle Steel [PRZEDPREMIEROWO]

Perfekcyjne życie Sydney rozpada się, kiedy jej mąż ginie w wypadku. Ukochany mężczyzna, dom, bezpieczeństwo – wszystko to znika w jednej chwili. Zdana tylko na siebie, bez środków do życia musi podjąć walkę o odzyskanie szczęścia.
Kiedy Sydney dostaje pracę w przemyśle modowym, wierzy, że to pierwszy krok w stronę nowego życia. Jednak w świecie, którym rządzą pieniądz i chęć władzy, trudno jest znaleźć bezpieczną przystań. Znacznie łatwiej – narazić się na śmiertelne niebezpieczeństwo…
Czy Sydney odzyska szczęście, mimo że straciła już wszystko?
A może dopóki mamy siłę, by walczyć – jeszcze nie wszystko stracone?
źródło: Wydawnictwo Znak

Kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowania powyższej książki, to stwierdziłam: "czemu nie? Trzeba poszerzać horyzonty". Dokładnie tak można to ująć. Ponieważ pierwszy raz chwytałam za książkę tej autorki, a z tego co udało mi się ustalić, Danielle Steel jest bardzo znaną pisarką z gatunku obyczajówek i romansów. Nie ukrywam, że po przeczytaniu samego opisu byłam zaintrygowana historią Sydney.

Jednak zaczynając od początku, to mamy tu do czynienia z poważnym problemem, z jakim musi się uporać główna bohaterka. nie jest jej łatwo, bo tracąc męża, straciła również cały dotychczasowy dobytek i niestety na nowo musiała odnaleźć się w wielkim świecie i postarać się odbudować swoje życie. Fabuła należy do lekkich dla czytelnika, nie wbija nas w fotel i nie doprowadza do zawału serca. Z każdą stroną możemy zagłębiać się w historię Sydney i jej bliskich. Jednak nie dajcie się oszukać, pisarka lubi pisać dość konkretnie. Z jednej sytuacji przeskakujemy na drugą w przeciągu kilku stron. Na jednej stronie pakuje swoje rzeczy i ustala szczegóły przeprowadzki, a za 3 kolejne strony jest już w nowym mieszkaniu i po kilku dniach pracy. Nie ukrywam, że mnie to irytowało. Brakowało mi w stylu pisarki delikatnego flow. Opisu sytuacji budującego napięcie. Danielle Steel po prostu przeskakuje w dość szybkim tempie w kolejne etapy życia Sydney.

Ponadto byłam podekscytowana tym, że bliżej będzie mi dane poznać świat wielkiej mody. Dobra, Fashion Week to był słabo opisany, praktycznie wcale, ale to czym kieruje się rynek mody i sami projektanci, by zyskać klienta jest bardzo interesujące.

Sama bohaterka nie należy do moich ulubionych. Jest kobietą łatwą do zdominowania, podejmuje ważne decyzje pod wpływem chwili lub w trakcie kiedy targają nią największe emocje. Mimo dojrzałego wieku nie raz daje się podejść, przez co musi płacić naprawdę wysoką cenę. Polubiłam za to jej córkę Sabrinę i prawnika Steave'a.

Podsumowując, to historia Sydney mimo widocznych kilku mankamentów, jest ciekawa i zdecydowanie warta uwagi czytelnika. Każdy z bohaterów może posiadać wady, jednak to jak sobie z konsekwencjami podejmowanych decyzji poradzi jest bardzo interesujące. Sama historia daje czytelnikowi wiele do myślenia i nie męczy oka. Komu polecam? Zdecydowanie osobom szukającym książki lekkiej, na kilka wieczorów. Idealna na odstresowanie się po pracy. Sama czytałam ją w dość stresujących dniach i czułam w niej swego rodzaju wsparcie psychiczne.

PREMIERA: 16 kwietnia 2018 

Za egzemplarz dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo znakZnalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo znak między słowami'

03 kwietnia

# 65 Ślepy archeolog - Marta Guzowska

# 65 Ślepy archeolog - Marta Guzowska


Tom Mara jest błyskotliwym, pewnym siebie i odnoszącym spore sukcesy archeologiem, szefem wykopalisk na Krecie. I od lat jest niewidomy. Stracił wzrok jako osiemnastolatek podczas trzęsienia ziemi. Ma jednak doskonały słuch, węch i niezwykle wrażliwy dotyk. Wykształcił pamięć niemal absolutną – pamięta dokładnie każdy kamień, a na podstawie zapachu powietrza i kąta padania promieni słonecznych na twarz jest w stanie podać dokładną lokalizację.

I uważa, że ma rzeczywistość pod kontrolą.

Aż na terenie wykopalisk ktoś znajduje ciała polskich turystów. Chwilę później ginie pies asystentki, a Tom zaczyna dostawać esemesy z zagadkami – jeśli ich nie odgadnie, asystentka także zginie. Mara podejmuje niebezpieczną grę. Wie, że przeciwnik nie cofnie się przed niczym.
Gdy rzeczywistość zaczyna płatać figle, Tom gubi się w domysłach. Ktoś chce go wrobić w kradzieże? Postradał rozum i wszystko mu się wydaje? A może to część misternego planu, w którym stawką jest jego życie?
źródło: http://marginesy.com.pl/sklep/produkt/133143/slepy-archeolog

Na tą książkę naprawdę długo czekałam i przebierałam w miejscu by jak najszybciej się za nią zabrać. Ale niestety oczekiwania były wysokie, a dla mnie książka raczej jest średnia. Już tłumaczę dlaczego.

Jak sami możecie przeczytać w powyższym opisie, Tom mimo, iż jest ślepy to wierzy, że ma kontrole nad otaczającym go światem. Niestety pojawił się ktoś, kto jego idealne życie zaczyna jednak pozbawiać spokoju.
Sama fabuła jest bardzo interesująca, a umiejscowienie akcji na wykopaliskach to naprawdę świetny pomysł. Dzięki tej pozycji mogłam zbliżyć się do archeologii i poznać jej szczegóły. Jednak to co inni uznają za ciekawe i wciągające, dla mnie okazało się męczące. Przez cała książkę mamy do czynienia z manipulacją ze strony tajemniczej  osoby. Pojawiają się tajemnicze ciała, kradzieże i wiele znaczące dla archeologów zabytkowe naczynia czy części figurek. Wszystko na początku układa się w fajny, trzymający w napięciu thriller/kryminał. A potem mamy coraz więcej Toma i jego perfekcyjności. Podziwiam osoby niewidome, ale tak jak autorka napisała w podziękowaniach, w postaci Toma po prostu "popłynęła". Jak dla mnie gburowaty bohater mimo wszystko przyćmiewa całą fabułę. On mnie wręcz zniechęcał do czytania dalej.

Sama akcja książki rozwija się powoli i mam wrażenie, że pisarka specjalnie zabawia się z czytelnikiem. Początkowo pozwala ci przyjąć pewną tezę, której kurczowo się trzymasz, bo w końcu jest logiczna. Ale w tej książce nie wszystko co jest logiczne, wydaje się być prawdziwe. Zawsze tak jest w tego typu książkach, że czytelnik obiera sobie pewien kierunek i uparcie szuka na kolejnych stronach dowodów, które potwierdzą założoną przez niego tezę. A tu proszę bardzo. Niespodzianka! Ja jak zawsze miałam przygotowane dwie tezy, których uparcie się trzymałam. Ale nie miałam pojęcia, że obie pod sam koniec się ze sobą połączą. Pomysł na skierowanie torów fabuły w tym kierunku był świetnym posunięciem. Jednak jak dla mnie tej książce zabrakło ikry. Przez większość czytanych stron miałam wrażenie, że główny bohater to jakiś paranoik. A co więcej zawsze z góry zakłada pewną rzecz i nie opcji, by mu to ktoś wyperswadował.

Może niektórzy napiszą, że do powieści powinno się mieć dystans, ale nie bądźmy tacy znowu potulni. Przykro mi to pisać, ale w moim przypadku ta książka okazała się raczej męczarnią niż przyjemnością. Choć daję plus za obsadzenie fabuły na wykopaliskach, bo tego to jeszcze nie było. A reszta? Cóż, książka udowadnia, że mimo naszej wielkiej pewności otaczającego nas świata możemy tak naprawdę zachowywać się jak ślepcy i nie zauważać tego co oczywiste. Warto pochylić się chwilę nad tym i zastanowić, czy aby na pewno nie patrzymy ślepo w jednym kierunku, uparcie wierząc swoim innym przekonaniom?

Za egzemplarz do recenzji dziękuję:


27 marca

#64 Szczygieł - Donna Tartt

#64 Szczygieł - Donna Tartt

Theo Decker cudem udaje się przeżyć wybuch. W irracjonalnym odruchu wykrada z ruin muzeum niewielki obraz. Ulubiony obraz matki, którą stracił w zamachu.

Szczygieł, pilnie strzeżony symbol bezpowrotnie utraconego życia, będzie towarzyszył Theo w nieustającej podróży: od ekskluzywnych apartamentów przy Park Avenue po rozpustę półświatka w Las Vegas. Z podupadającego nowojorskiego antykwariatu po ciemne zakątki Amsterdamu. Obraz, który początkowo jest dla Theo bezcennym skarbem, z czasem sprowadzi na niego śmiertelne niebezpieczeństwo.
źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2015

Minęło sporo czasu kiedy mogliście zajrzeć na bloga i przeczytać nową recenzję. Oczywiście mam 2 wytłumaczenia - obciążenie w pracy i ... "Szczygieł". Ponad 800 stron dość drobnym drukiem, cienkie i miłe w dotyku kartki. Dla niektórych objętość nie do pokonania, a dla takich jak ja wręcz wykwintna uczta dla oczu i serca. 
Jak już mogliście przeczytać w powyższym opisie, książka opowiada historię Theo, który podczas zamachu traci matkę i nieświadom konsekwencji podjętej decyzji, wynosi z gruzów obraz. I to nie byle jaki obraz, z czasem uznany za jedno z wybitniejszych dzieł również tragicznie zmarłego przed laty artysty. Jak sami możecie już się domyślić, poszukiwania obrazu i innych "zaginionych" dzieł trwają w najlepsze, a kara za kradzież jest dość wysoka. Przerażony Theo po pogodzeniu się ze śmiercią matki zderza się z rzeczywistością i grożącym mu ogromnym niebezpieczeństwem. A los nie jest dla niego łaskawy, wciąż wystawia go na próbę i sprawdza jakie decyzje Theo podejmie. Mijają lata, a życie chłopaka wciąż jest w niebezpieczeństwie. Czy bezcenny skarb może go pogrążyć?
Dobro nie zawsze wynika z dobrych uczynków, a złe uczynki nie zawsze są skutkiem zła.
Czytałam tą książkę ok. 3 tygodni i nie żałuję ani minuty spędzonej na czytaniu tej historii. Czy długość czytania zależała od tego, że historia była nudna? Nie, wręcz przeciwnie! Ale ogrom emocji i rozwój akcji czasami nie pozwalał mi godzinami nad tą książką przesiadywać. Oczywiście moje zmęczenie po pracy brało górę, ale czułam, że właśnie w tym ciężkim okresie ta książka bardzo wiele mi ofiarowała i na długo pozostanie w moim sercu. 

Jednak przechodząc do szczegółów, to fabuła książki jest naprawdę świetnie skonstruowana. Już z pierwszą stroną czytelnik staje się naocznym świadkiem poczynań Theo i otaczających go ludzi. Nie muszę dodawać, że styl pisarki jest tak zniewalający, że nawet długie opisy renowacji starych mebli okazały się interesujące. Powoli możemy poznać całą sytuację, by potem niespodziewanie doznać szoku. Tak, wielokrotnie zamykałam książkę i patrząc w przestrzeń mówiłam "WOW". To jaki bagaż doświadczeń musi dźwigać na swoich barkach Theo, jest bardzo ludzkie, przez co nie ukrywam, czytelnik utożsamia się z bohaterem. Ja na kilka spraw dzięki tej książce mogłam spojrzeć z innej perspektywy, a co za tym idzie uniknąć konsekwencji źle dokonanego wyboru. Chciałabym wam jeszcze opowiedzieć o tym, że w tej książce poznacie wielu wspaniałych bohaterów. Oczywiście byłoby zbyt pięknie, gdyby wszyscy byli interesujący, jednakże to jak wielką miłością, zaufaniem i empatią emanują jest zaraźliwe. Czułam ogromną potrzebę poznania ich w rzeczywistości. 

Podsumowując, książka ujęła mnie ogromną ilością emocji, które (nie przesadzam) wręcz czytelnik wchłania z każdą stroną. Podziwiam autorkę za to, że umiała tą historię opowiedzieć w tak piękny i wyjątkowy sposób. To jak wielki bagaż emocji wciąż ze sobą noszę po lekturze "Szczygła" udowadnia, że książka jest ponadczasowa, piękna i życiowa. Potrzebowałam tak ambitnej opowieści. Chyba każdy powinien raz na jakiś czas sięgnąć po poważniejsze pozycje, by dać odżyć swojej wyobraźni i doświadczyć tych emocji. 
Nie mam uwag, pokochałam tą książkę i styl pisarski Tartt. Świadczy to wielokrotne przytulanie książki, mimo iż od kilku dni przeczytana stoi na półce. 

Niezapomniane emocje i gwarantowana satysfakcja czytelnika - tak w skrócie. 


Copyright © 2016 Bookwormpl , Blogger