21 lutego

#61 Powietrze, którym oddycha - Brittany C.Cherry

#61 Powietrze, którym oddycha - Brittany C.Cherry


Łatwo skreślić człowieka na podstawie jego przeszłości. Właśnie dlatego łatwo dostrzec w Tristanie potwora.
Ale ja nie potrafiłam tego zrobić. Zaakceptowałam spustoszenie, które w nim panowało. Sama czułam się bardzo podobnie.
Oboje wypełnieni pustką.
Oboje szukający czegoś innego. Czegoś więcej.
Oboje pragnęliśmy poskładać roztrzaskane fragmenty naszej przeszłości.
Może wtedy moglibyśmy nareszcie przypomnieć sobie, jak się oddycha.
źródło opisu: Wydawnictwo Filia, 2016

Naprawdę, już od bardzo dawna nie przeczytałam książki w jeden dzień! Zostałam przykuta przez tą historię do fotela i na zmianę płacząc i śmiejąc się przeżywałam jak dotąd najlepsze chwile w tym nowym roku!

Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie jak wygląda życie osób, które straciły na zawsze najbliższych. Łatwo jest pocieszać i mówić "To przejdzie" lub "Czas leczy rany" jednak czy w pełni jesteśmy świadomi jak wiele cierpienia i bólu muszą znosić po utracie? Jeśli sami nie doświadczymy tego nigdy nie zauważymy w drugim człowieku złamanego serca czy zagubionej duszy. Elizabeth po śmierci ukochanego męża nie może odnaleźć się w pozbawionym jego obecności świecie. Jedynym pozytywnym aspektem jej życia jest ich córka Emily. Kiedy spotyka złego i zamkniętego w sobie Tristana, nie jest w stanie dostrzec w nim potwora jak inni. Widzi to, czego doświadczyła ona - samotność i cierpienie. Ich wspólne perypetie nie należą do łatwych i lekkich. Oboje muszą poradzić sobie ze strata bliskich i zacząć życie od nowa z bagażem wspomnień.
Magia zawarta jest w chwilach. W delikatnym dotyku, lekkich uśmiechach, cichych słowach. Magia jest w życiu dniem dzisiejszym, w oddechu, w szczęściu. Mój chłopcze, magia jest w miłości.
Urzekło mnie w ich historii to, że nic nie jest tu sielankowe. Wszystko rozgrywa się na kartkach książki, jednak wciąż mam wrażenie jakby to działo się obok mnie. Realnie przedstawiona przez autorkę historia pozwala odnaleźć czytelnikowi w niej jakąś cząstkę siebie. Ból jaki musiał znieść Tristan oraz Elizabeth jest tak dotkliwy, że nie raz zakręciła mi się łezka w oku. Podejrzewam, że książka ta wywarła na mnie tak silne emocje, bo sama byłam przy mojej bliskiej osobie kiedy utraciła kogoś z najbliższej rodziny. Czułam się tak bezradna, a nie mogłam wyobrazić sobie ogromu bólu jaki musiał mu towarzyszyć.

Nie zabrakło jednak w tej książce humorystycznych scen i pozytywnie zakręconych postaci. Pokochałam Faye za jej poczucie humory i bezpośredniość. Te chwile kiedy Tristan i Elizabeth śmiali się i cieszyli z czegoś pokazuje, że mimo ciemności czającej się w roztrzaskanym sercu człowieka, ktoś może wepchnąć w nas radość i promyki światła.

Gdybym mogła, to chwyciłabym ponownie za tą ksiażkę i czytała raz za razem dopóki na pamięć nie znałabym każdego kolejnego wersu. Czuję się uzależniona, ale także usatysfakcjonowana tą historią. Rzuciła światło na kilka elementów, które do tej pory były dla mnie tajemnicą. Dziękuję Brittany C. Cherry za tą cudowną opowieść i już nie mogę się doczekać aż sięgnę po kolejne! ♥


19 lutego

#60 Martwa jesteś piękna - Belinda Bauer [PRZEDPREMIEROWO]

#60 Martwa jesteś piękna - Belinda Bauer [PRZEDPREMIEROWO]

Eve Singer zarabia na życie, opisując zbrodnie. Pracuje w telewizji jako reporterka kryminalna, ale jej kariera utknęła właśnie w martwym punkcie. Eve zdaje sobie sprawę, że musi zrobić wszystko, by sprostać oczekiwaniom żądnych sensacji widzów. Podobnie jest z mordercą: on również karmi się śmiercią, która go fascynuje. Ma w zwyczaju reklamować swoje makabryczne występy, chce, żeby cały świat podziwiał piękno umierania. Kiedy kontaktuje się z Eve, dziennikarka początkowo cieszy się, że jako pierwsza będzie mogła przesłać relację z miejsca zbrodni. Jednak szybko zrozumie, że zabójca ma dwie obsesje. Pierwszą jest mordowanie ludzi w miejscach publicznych. A drugą – ona sama…
źródło opisu: https://muza.com.pl

Ten rok zaczęłam naprawdę od fajnych thrillerów. A ten mogę w stawce zapisać na wysokiej pozycji! Fabuła książki dotyczy głównie zabójstw osób, których kompletnie nic nie łączy, oprócz śmierci z rąk tego samego zwyrodnialca. Eve Singer jest za to młodą dziennikarką, która pragnie nie tylko kariery, ale także ustatkowanego życia, by móc opiekować się chorym ojcem. Pierwsze sto stron wprowadza nas w życie dziennikarki i przedstawia jej największe lęki i problemy. Jednak po przeczytaniu tej części książki wkraczamy naprawdę na grząski grunt. Akcja nabiera tempa, a czytelnik coraz więcej zaczyna się dowiadywać o motywach zabójcy. Podobał mi się sposób w jaki autorka kawałek po kawałeczku pozwalała nam rozgryźć całą tajemnicę, a na samym końcu i tak czujemy się wyrolowani. Każdy element tej historii musi pasować do całości i jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się nam coś niemożliwe, to tu, uwierzcie mi może mieć swoje kluczowe zadanie.
Ludzie, którzy zostawiają po sobie coś pięknego nigdy nie umierają.
Autorka stara się w tej książce budować napięcie, by dać czytelnikowi ogromną ilość frajdy w poszukiwaniu wraz z Eve Singer zabójcy. Jak już wcześniej wspominałam ofiary zwyrodnialca nie łączy nic co zwykle w serii zabójstw jednego mordercy jest powtarzalne. Ofiary są wybierane przypadkowo i o czasie ich śmierci dowiadujemy się dzięki.. (i tu przerywam - przeczytacie o tym w książce :). Tuż przed śmiercią ofiary, autorka oddaje kilka stron ich historii, opisowi ich dotychczasowego życia.

Sam portret psychologiczny psychopaty przedstawiony w książce jest dość przerażający. Zwykle morderca nie jest przeciętnym mężczyzną niewyróżniającym się niczym szczególnym. Zwykle kojarzymy go z muskularnym, silnym i twardym człowiekiem. Jak często te nasze uprzedzenia nas zwodzą! Proces przemiany w "artystę" jak nazywa się sam zabójca jest dość zawiły, a przyjemność jaką odczuwa podczas zabijania jest niepokojąca i straszna.

Wiecie co mnie jeszcze w tej historii przestraszyło? Jest ona tak dobrze napisana, iż nie sposób nie wyobrażać sobie, że taki psychopata istniał naprawdę i cały przebieg wydarzeń miał swoje miejsce w rzeczywistości. Należy tu wspomnieć, iż najczęściej zabójcy to osoby nieśmiałe i skryte, często z kompleksem niższości. Tak więc każdy może zostać mordercą, co nie wyklucza, że nie raz mijamy go na ulicy. Przerażające prawda? Ja po tej książce mam jak do tej pory dreszcze i zaliczam ją do jednej z lepszych jak na ten kwartał!

Premiera już 28.02.2018 r.!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo muza

17 lutego

TOP 7 czarnych charakterów w literaturze

TOP 7 czarnych charakterów w literaturze

Nareszcie nastał ten dzień kiedy wena powróciła i siedząc w salonie, popijając herbatkę do mej głowy wpadł super pomysł na post - TOP 7 czarnych charakterów w literaturze. Ciekawi jesteście mojego zestawienia? :) Zapraszam poniżej!

1. Sebastian Morgenstern (seria "Dary Anioła" C. Clare)

Jak dla mnie to zdecydowany nr 1 w całym zestawieniu. Przerażający i bezlitosny, nie mający skrupułów, dążący do celu nie licząc się z konsekwencjami. Zabijanie dla niego to chleb powszedni. Stracił na dobre swoje człowieczeństwo, a w jego żyłach zamiast ludzkiej krwi płynie demoniczna. Udoskonalił plan zagłady rasy Nocnych Łowców stworzony przez Valentine'a (jego ojca) tworząc bezlitosnych, pozbawionych uczuć żołnierzy, pragnących zawładnąć światem. Destrukcyjna postać, aż na samą myśl mam dreszcze.

2. Erawan (seria "Szklany tron" Sarah J. Maas)

Zostając w klimacie bezlitosnych i przerażających postaci, to od razu nasunął mi się Erawan i jego wizja podboju świata. Najmroczniejszy przywódca Valgów, chętny by podbić świat dla siebie i zniszczyć wszystkich którzy mu zagrażają. Chce obrócić świat w pył i kurz. Jego siły rosną i wciąż sprzymierza się z innymi wrogami Aelin.

3. Król Hybernii (seria "Dwór cierni i róż" Sarah J. Maas)

Czy kogoś dziwi wybór kolejnego czarnego charakteru, który powstał spod pióra Maas? Przebiegły i uwielbiający patrzeć na cierpienie innych. Ponownie przedstawiam bohatera, który pragnie podbić ludzkie ziemie oraz wszystkie Dwory. Doskonały strateg i bezwzględny kat. Bez chwili zawahania wciela w życie swoje niecne plany. Nie liczy się z ludzkim życiem i jest w stanie poświęcić każdego dla zdobycia swojego celu. Jedynie o nim pomyślę, a przypomina mi się jego okrutny wyraz twarz, wręcz prześmiewczy i pewny siebie.

4. Prezydent Snow (trylogia "Igrzyska Śmierci" S. Collins)

Chyba większość z Was zna tą postać, choćby z ekranizacji trylogii. Charakterystyczna postać, pełna opanowania z morderczym błyskiem w oku. Jeden z lepszych strategów, pragnie za wszelką cenę zachować stworzony przez siebie raj Panem. Pomysłodawca Głodowych Igrzysk, gdzie 24 nastolatków walczy o życie i tylko jedno z nich może być zwycięzcą. Czy ktoś o łagodnym przysposobieniu byłby w stanie wpaść na tak okrutny pomysł?

5. Clarkson Schreave (seria "Rywalki" K.Cass) 

Król Illei - wybuchowy i nienawidzący sprzeciwu. Świadom swojej pozycji, wykorzystywał ją podporządkowując sobie nie tylko poddanych i dwór, ale także własną żonę i przede wszystkim syna. Był zadowolony ze społeczeństwa podzielonego na klasy. Wszelkie przejawy buntu i propozycje zmian uważał za zdradę. Okrutny i zimny człowiek, pozbawiony uczuć. Najważniejsze była dla niego jego własne poglądy i nikt nie miał prawa wprowadzać zmian w aktualny porządek.

6. Roland (trylogia Klątwy D. L. Jensen)

To niesamowite jak wiele zła może się zmieścić w ciele dziecka. Roland jest postacią żądną mordu i krwi. Traktowany w całej trylogii jak maszyna do zabijania, wymierzania kary. Miałam wrażenie jakby był drapieżnikiem wciąż szukającym nowych ofiar. Zabijał dla zabawy. Chciałabym zdradzić Wam więcej, ale nie chcę spoilerować fabuły :)

7. Pierwszy (seria "Żniwiarz" P. Hendel)

I w końcu postać, którą stworzyła polska autorka. Mniej okrutna niż wyżej wymienione, ale zapadła mi w pamięć poprzez dążenie do destrukcji wszystkich Żniwiarzy jacy chodzą po tym świecie. Jego przebiegłość oraz zimne opanowanie jest upiorne.

A jakie są Wasze propozycje przerażających, upiorny czarnych charakterów? Czekam na Wasze propozycje w komentarzach!


14 lutego

#59 Dzień ostatnich szans - Robyn Shneider [PRZEDPREMIEROWO]

#59 Dzień ostatnich szans - Robyn Shneider [PRZEDPREMIEROWO]

Lane jest ambitnym siedemnastolatkiem, który ma zaplanowaną przyszłość – jest w niej miejsce na prestiżowy uniwersytet, ale nie na chorobę. Mimo zdiagnozowania u niego lekoopornej gruźlicy postanawia żyć, jak gdyby nic się nie zmieniło. Pobyt w ośrodku dla chorych Latham House traktuje jak przymusowe wakacje. Sadie na przekór chorobie beztrosko chwyta każdy dzień. Dla wielu osób ośrodek jest jak więzienie, ona znalazła tutaj swoje miejsce. Tu stała się artystką, która wraz z przyjaciółmi stworzyła małą, bezpieczną przystań. Znajomość z Sadie pomoże Lane’owi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, gdzie priorytety są zupełnie inne. Gdy choroba się zaostrza, żadne z nich nie dopuszcza do siebie myśli, że każda chwila może być tą ostatnią.
źródło opisu: materiały wydawnictwa

Akcja książki toczy się w niedalekiej przyszłości, gdzie na świecie swoje żniwo zbiera nieuleczalna choroba zakaźna zwana hipergruźlicą. Autorka w podziękowaniach wyjaśnia, że stworzyła na potrzeby fabuły tą chorobę, opierając się na aktualnych wybuchach epidemii ptasiej grypy (dawniej: hiszpanka) czy eboli. Każdy może znaleźć się właśnie w takim miejscu, bez wyjścia, ze śmiercią która zagląda przez ramię.
Robyn zamyka bohaterów wraz z innymi chorymi w Latham - sanatorium dla gruźlików. Niestety Lane nie może się pogodzić ze stratą ówczesnego życia i bardzo trudno mu jest odnaleźć się w ośrodku. Sadie za to spędziła w Latham już ponad rok i jest jedną z najdłużej przebywających tam chorych. Co łączy tych oboje? Przede wszystkim chęć przeżycia swojego marnego życia w niepowtarzalny sposób. Chęć sięgnięcia po najlepsze mimo wielu problemów i przeszkód. Historia Lane'a i Sadie jest początkowo słodka i niewinna, jednak czy ich głębsza znajomość w czasach, gdzie hipergruźlica czyha na ich życie jest w stanie dać im radość i spełnienie?
Ja mam taką teorię, że życie to po prostu czas zbierania surowego materiału do obróbki.
Rzadko zdarza się by młodzieżówka  tak bardzo mnie od siebie uzależniła. Początkowo miałam wrażenie, że z niczym fascynującym nie mam tu do czynienia. Jednakże zagłębiając się w tą historię, wiedziałam, że tu fajerwerki mogą wystrzelić dla nielicznych. Czas, który niestety coraz szybciej ucieka, zmusza nas do podejmowania pochopnych decyzji. Jednak czy nie zmarnujemy wtedy naszej szansy? Czy za kilka lat nie usiądziemy i nie zaczniemy się zastanawiać, że zmarnowaliśmy ten cenny czas, jaki został nam podarowany?
Autorka stara się nam poprzez historię Lane'a i Sadie ukazać kruchość życia oraz jak w obliczu zbliżającego się końca należy czerpać przyjemność z każdej chwili. Jednak należy zauważyć, że choroba wciąż dręczy bohaterów i nikt nie może być pewny, czy tym razem nie przyjdzie po niego.

Ta powieść wyciśnie z ciebie łzy. Ja nie chciałam płakać, ale czytelnik tak przywiązuje się do bohaterów i trzyma się kurczowo tej wizji szczęśliwego zakończenia, że nie zauważa, iż nie wszystkim dane jest dożyć do happy endu. Porównanie do "Gwiazd naszych wina" J.Greena jest jak najbardziej trafne. Obie historie wymuszają na czytelnikach, by zaczęli myśleć o swoim życiu. Czy korzystamy z niego dobrze? Czy nie marnujemy cennych chwil?

Czy polecam książkę? Oczywiście, że tak. To historia pełna odnajdywania szczęścia w najgorszych chwilach życia. To niecałe 300 stron, które na dobre zapiszą się w Waszej pamięci i mam nadzieję, że uświadomią Was jak kruche jest życie i dlaczego powinniśmy korzystać z niego ile tylko można. W końcu życie ma się jedno. Carpe diem!


Data premiery: 26 lutego 2018 r.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję: 
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo otwarte

12 lutego

#58 It ends with us - Colleen Hoover

#58 It ends with us - Colleen Hoover

Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię dla osób, które… nie lubią kwiatów, i prowadzi ją z pasją i sukcesami. Gdy poznaje przystojnego lekarza Ryle’a Kincaida i rodzi się między nimi wzajemna fascynacja, Lily jest przekonana, że jej życie nie może być już lepsze.
To, co się kryje za idealnym związkiem Lily i Ryle’a, jest w stanie dostrzec jedynie Atlas Corrigan, dawny przyjaciel Lily. Kiedyś ona była dla niego bezpieczną przystanią, teraz sama potrzebuje takiej pomocy. Nie zawsze jesteśmy bowiem dość odważni, by stanąć twarzą w twarz z prawdą… Szczególnie gdy przynosi ona tylko cierpienie.
źródło opisu: www.empik.com

Od dawna miałam zamiar zabrać się za czytanie tej książki, która wiernie czekała na półce na swoją kolej. Uwielbiam Colleen Hoover, ale czułam, że na tą historię musi być "ten dzień". A więc niedawno miałam ogromną chęć odskoczni od fantasy i uwierzcie mi, sięgając po tą książkę zrobiłam coś naprawdę wspaniałego.
Nie ma czegoś takiego jak źli ludzie. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, którzy czasami robią złe rzeczy.
Po wielu opiniach i recenzjach łatwo już się domyślić jaki temat poruszyła Colleen w "It ends with us". Przemoc w rodzinie, znęcanie się nad małżonkiem/małżonką to temat dość trudny i śliski. Bo każdemu łatwo mówić "Po co ona z nim jest? Niech go zostawi", ale gdyby postawić się w miejscu osoby maltretowanej, to sytuacja nie wygląda już tak łatwo i kolorowo.

Akcja książki rozpoczyna się dość nieśmiało, kiedy w naprawdę kiepski dzień dwoje ludzi spotyka się na dachu i wyznaje sobie "nagą prawdę" z myślą, iż nigdy więcej się nie zobaczą. Przeznaczenie jednak układa losy bohaterów tak, że po raz kolejny spotykają się ze sobą w dość nietypowej sytuacji, a ich życia zaczynają się powoli ze sobą wiązać. Początkowo jest słodko i pięknie, a oczywiście pozory mylą. To w jaki sposób autorka ukazuje problem Lily jest bardzo dla czytelnika dotkliwe i rzeczywiste. Nieraz zwątpiłam i nie miałam pojęcia czy zrobiłabym inaczej czy powieliła zachowanie głównej bohaterki. Czułam, że Hoover chce wciągnąć nas w fabułę, byśmy odczuli to samo co bohaterowie. Cała historia wciąga, a kolejne sytuacje do jakich dochodzi podczas czytania nie pozwalają ani na chwilę odłożyć książki. Ja o niej myślałam cały czas. Czułam, że historia Lily zakotwiczyła się na dobre w mojej głowie, a dalszego rozwoju wypadków nie mogłam się doczekać.

Bohaterowie to niezmiernie ciekawe postacie. Lily po trudnym dzieciństwie nie należy do kobiet, które nie potrafią się bronić i walczyć o swoje dobro. Pragnie by jej życie toczyło się spokojnie do przodu, pozbawione cierpienia. I nagle los odwraca się od kobiety i wystawia ją na próbę. Mimo niechęci do powielania schematów, niestety wpada w błędne koło. Tak więc nie wszystko co sobie postanowimy jest takie proste w realizacji, jeśli przychodzi dana chwila.
Ryle należy do mężczyzn, których w książkach po prostu się ubóstwia. Z zewnątrz ideał, a w środku gruzowisko...

Co do zakończenia, to mam maleńkie "ale". Patrząc na całość opisanej historii, to zakończenie jest po prostu słabe. Tak jakby autorka chciała Lily w końcu wynagrodzić te ponad 300 stron bólu na zaledwie kilku stronach. Taki mały minus za typowe zakończenie rodem z amerykańskich romansów.

Podsumowując, jak do tej pory nie miałam w rękach książki, która poruszałaby problem przemocy w małżeństwie. To ważne, by poruszać te tematy, gdyż jak już wyżej pisałam dla większości decyzja o odejściu od oprawcy jest łatwa i prosta, jednak kiedy dochodzą do tego uczucia i los rodziny, to nic nie wydaje się takie proste. Decyzja o napisaniu tej książki, musiała być dla autorki dość trudną decyzją. Jak czytamy na końcu w podziękowaniach, Colleen wzorowała się na historii jej matki - maltretowanej przez własnego męża.

05 lutego

#57 Lab Girl - Hope Jahren

#57 Lab Girl - Hope Jahren

Fenomenalna autobiografia badaczki świata roślin, gleb i nasion. Hope Jahren od dziecka wolała spędzać czas w laboratorium ojca, niż bawić się z rówieśnikami. Już jako mała dziewczynka obudziła w sobie miłość do botaniki.
źródło opisu: www.wydawnictwokobiece.pl

Jest amerykańską geochemistką i geobiologiem z Uniwersytetu w Oslo , znaną z pracy przy użyciu stabilnej analizy izotopowej do analizy skamielin datowanych na eocen . Jest laureatką wielu prestiżowych nagród w tej dziedzinie, w tym Medalem James B. Macelwane w Amerykańskiej Unii Geofizycznej .
źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Hope_Jahren

Decydując się właśnie na tą książkę miałam pewien plan do zrealizowania. Niestety moja szkolna przeszłość z biologią jest pełna rozczarowań i męczarni.Nigdy nie miałam dobrego biologa na lekcjach, który zaraziłby mnie miłością do otaczającej nas przyrody. Wręcz odwrotnie - nie mogę słyszeń o mitozie i wszelkich innych biologicznych cudach. Jednak by w końcu wyrosnąć z młodzieńczej nienawiści postanowiłam sięgnąć po "Lab girl". Biografia geobiolog połączona z praktycznymi opisami ze świata roślin. No dobra, brzmiało mi to idealnie, więc jak tylko otrzymałam egzemplarz od Wydawnictwa Kobiecego, to szybciutko zabrałam się za czytanie. Ale czy mnie zachwyciła? O tym przekonacie się czytając dalszy ciąg recenzji.
Ludzie są jak rośliny: rosną w stronę światła. Wybrałam nauki przyrodnicze, ponieważ dawały mi to, czego potrzebowałam: dom w dosłownym tego słowa znaczeniu, czyli z definicji bezpieczne miejsce.
Sam pomysł na połączenie historii geobiolog z praktycznym porównaniem do świata roślin wydawał mi się bardzo interesujący. Jednak wraz z kolejnymi stronami zaczęłam zauważać, że autorka kompletnie "odlatuje" w tych opisach. Całość książki dzieli się na rozdziały z jej życia oraz rozdziały teoretyczno - praktyczne dotyczące roślin, drzew i krzewów. I niestety mój kompletny brak wiedzy o biologii oraz niechęć do jej pojęcia zniechęcał mnie do czytania. Rozdziały o roślinach niezmiernie mnie nudziły i jestem zła, że w ogóle podjęłam się tego wyzwania. Jeśli ktoś lubi drążyć tematy i pogłębiać wiedzę z zakresu biologii czy chemii, to ta książka jest dla niego. Jednak jeśli jesteś takim jak ja zatwardziałym przeciwnikiem teorii o biologii, to nie ma sensu się męczyć.

Nie mniej jednak, większość książki dotyczy życia nie tylko zawodowego, ale również prywatnego Hope Jahren. I czytało mi się te rozdziały świetnie! Czułam, że autorka nie "odlatuje" do biologicznego świata, lecz łączy i ukazuje praktykę połączoną z teorią. Niesamowite jest to, że większość z nas sądzi, iż naukowcy muszą zarabiać fortunę, a samo wynalezienie czegoś zajmuje im zaledwie chwilę. Jeśli tak sądzisz, to warto przeczytać tą książkę. Hope jest silną i waleczną kobietą. Mimo ogromu trudności jakie spotkała na swej drodze, nie poddaje się. Jej postać zaraża motywacją i chęcią dążenia do realizacji postawionych celów. I uwierzcie mi, marzenia się spełniają. Jednak trzeba im pomóc. Hope nie jest jednak tak idealną postacią jak można by było wywnioskować z powyższego opisu. W jej walce przeszkadza choroba, wątpliwości oraz praktycznie brak bliskich osób. Pozytywną osobą w jej życiu jest Bill, który jest jej uzdolnionym cieniem. Wierzy w to co Hope robi i dzielnie ją wspiera. jednak nie łudźcie się - oni nie są parą, raczej zachowują się jak bliźniaki.

Podsumowując, ta książka nie jest dla wszystkich. Jeśli interesujesz się biologią, to po nią sięgnij, jednak jeśli należysz do osób takich jak ja, to oszczędź sobie czasu i nerwów. Ja osobiście się zawiodłam tą książką, bo historia Hope nie porwała mnie, była raczej lekką opowieścią o trudach bycia naukowcem. A do tego wylewne opisy z życia roślin. Czułam się zagubiona i zawiedziona.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo kobiece

28 stycznia

#56 Kłamczucha - E. Lockhart [PRZEDPREMIEROWO]

#56 Kłamczucha - E. Lockhart [PRZEDPREMIEROWO]

PREMIERA 31.01.2018 r.

Jule West Williams to wojowniczka, dziewczyna kameleon, zawsze gotowa do ataku.
Imogen Sokoloff to dziedziczka fortuny i zagubiona w życiu sierota. Co przyniesie przyjaźń tych dwóch tak różnych dziewczyn?
źródło opisu: http://czwartastrona.pl/klamczucha/

Jeśli szukasz thrillera, który tak cię zakręci, że nie będziesz wiedzieć jak się nazywasz, to dobrze trafiłeś/trafiłaś!
Rok zaczęłam z naprawdę fajnymi thrillerami, do którym nie mam żadnych uwag.

Fabuła książki opiera się na wiecznych podróżach Jule i ucieczce przed... no właśnie przed czym ta dziewczyna ucieka? Jej najlepsza przyjaciółka popełnia samobójstwo, a ciała niestety nie znaleziono. Jedynie list pozostawiony w chlebaku, gdzie żegna się z Jule...
Akcja tej książki jest porywająca i wciąga czytelnika w całą tajemnicę jaką skrywa Jule. A uwaga, dziewczyna ukrywa naprawdę wiele tajemnic, co budzi pożądanie poznania ich wszystkich.
Pierwszy raz spotkałam się z książką, gdzie rozdziały składały się z kilkustronicowych fragmentów, opisujących różne sytuacje z Jule mające wpływ na przebieg całej fabuły.
Chciałaś zmienić życie. Musiałaś zrobić coś radykalnego, żeby stać się tą osobą, którą się stajesz.

Czytając tą książkę czułam się niesamowicie zaintrygowana, a moja ciekawość sięgała zenitu. Pomysł autorki na stworzenie takiej historii był trafiony w punkt. Ani na chwilę nie można się nudzić! Przeczytałam tą książkę w dwa dni i do tej pory mam mętlik w głowie i milion pytań na które muszę znać odpowiedź! Tu musi być druga część, bo inaczej sama ją napiszę.

Bohaterowie, a dokładnie Jule to świetnie zbudowana postać. Tajemnicza, podstępna i pewna siebie. Do tego potrafi knuć intrygi i tworzyć historie. Zdecydowanie jest tytułową kłamczuchą i uwierzcie mi, ona się wręcz z tym utożsamia. Charakteryzuje się ogromna wola walki o wysoką pozycję oraz chęć zostania bohaterką. Dziewczyna jest bezwzględna i nie odpuszcza nikomu. Działa pod chwilą impulsu tracąc wszelkie zahamowania. Pokuszę się o określenie jej niebezpieczną.

Książka niesie ze sobą bardzo często poruszane zagadnienie - nie ufaj nieznajomym. To co może się stać po zapoznaniu z nieznajomym o niepewnej przeszłości może nieść ze sobą ogromne konsekwencje.

Czy książka może być uznana za najlepszy thriller roku? Nie porywajmy się na takie deklaracje, bo moja historia z tym gatunkiem literackim nie jest zbyt długa. Jednak jeśli ktoś rozpoczyna czytanie thrillerów bądź szuka intrygująco ciekawej historii, która kompletnie Cię zakręci, to zabieraj się za nią. Dla wyżeraczy książka może być pozbawiona tego "wow".

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu:
Znalezione obrazy dla zapytania czwarta strona
Copyright © 2016 Bookwormpl , Blogger