16 stycznia

#121 Geekerella - Ashley Poston

#121 Geekerella - Ashley Poston

Pokochaj magię fandomu! Elle Wittimer jest geekiem, a jej całe życie to Starfield, klasyczna seria science fiction. Kiedy dziewczyna dowiaduje się o konkursie na cosplay do ukochanego filmu, musi wziąć w nim udział. Z oszczędnościami z pracy w food trucku Magiczna Dynia i w starym kostiumie ojca, Elle wyrusza w podróż zdeterminowana, by wygrać. Nie spodziewa się jednak, że poza walką o pierwsze miejsce w konkursie, przyjdzie jej stoczyć bitwę o czyjeś serce.
źródło opisu: Strona wydawnictwa
Spójrz w gwiazdy. Obierz kurs. Leć.
Zawsze miałam słabość do baśni i bajek. W dzieciństwie wszystkie znałam na pamięć i mogłam bez końca je czytać i recytować rodzicom. Więc kiedy dowiedziałam się o "Geekerelli", która opiera swą fabułę o historię Kopciuszka, to nie mogłam się doczekać aż ją przeczytam. Trochę mi zeszło przez inne obowiązki, ale muszę przyznać, że ta młodzieżówka została moim numerem 1! Z hukiem zwaliła pozostałe z podium i dumnie zajmuje czołowe miejsce. A dlaczego, już wyjaśniam.

Fabuła, jak już wspomniałam wyżej opiera się na historii Kopciuszka, więc teoretycznie możemy domyślać się zakończenia tej książki, jednakże autorka zabiera bohaterów do czasów teraźniejszych, gdzie smartfony, internet są nieodzownym elementem życia nastolatków. Elle nie należy do osób chętnych by zaistnieć w internetowym świecie i chce żyć według własnych zasad. Jest stałą fanką starego serialu Starfield, o którym niewielu ludzi wie. Dla prawdziwych fanów jest nr 1, lecz to może już niedługo się zmienić kiedy wycieka informacja o obsadzie do nowej odsłony historii bohaterów Starfield na ekranach kin. I tu wkracza Darien Freeman, bożyszcze nastolatek i przyrodnich sióstr Elle. Jak już możecie sobie wyobrazić, Elle go przez to nienawidzi a sam Darien nieźle namiesza :)

Sama akcja książki jest wartka i coraz bardziej wkręca w fabułę czytelnika. Od tej książki nie idzie się oderwać! Jestem zachwycona opisami sytuacji oraz przebiegiem wydarzeń. Autorka zgrabnie przemyślała koncepcję tej powieści i serio, realizacja jest perfekcyjna. To niesamowite, że w tej książce autorka pozwoliła nam również poznać sam serial Starfield, co daje czytelnikowi jeszcze większe szanse na zbliżenie się do bohaterów. Aż z ciekawości sama obejrzałabym ten serial :)

Kreacja bohaterów teŻ zasługuje na pochwały, bo Elle dała się poznać jako dziewczyna, która zmaga się z przeciwnościami losu (nie ułatwiają jej życia zła macocha i okrutne przyrodnie siostry), ale nie jest pewna siebie, raczej zamyka się w swoim świecie, przez co nie jest bohaterką perfekcyjną, wydaje się bardziej realna, pozbawiona idealizmu.

Skłamię jeśli otwarcie nie napiszę, że ta książka skradła moje serce a po jej przeczytaniu zapragnęłam przeczytać ją jeszcze raz. To właśnie taki typ historii, które na długo zapisują się w pamięci czytelnika i pozostają w sercu trwały ślad. Ta książka jest pełna uniwersalnych dla wszystkich pokoleń wartości oraz śmiało ukazuje niesprawiedliwość otaczającego nastolatków świata, którzy wielokrotnie są wykluczani tylko przez ich inne poglądy, zainteresowania czy wygląd. Tu jesteśmy świadkami jak dwoje ludzi, którzy nigdy nie widzieli się twarzą w twarz, powoli zakochują się w sobie, gdyż zaczynają ich łączyć ich wspólne zainteresowania czy poglądy. Piękna i wartościowa książka, którą po z czystym sumieniem mogę polecić każdemu. Ja jestem zachwycona!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu:
We need YA

15 stycznia

#120 Tusz - Alice Broadway

#120 Tusz - Alice Broadway

Każde zachowanie, każdy uczynek, każda ważna chwila zostawia ślad na Twojej skórze. Leora jest przekonana, że jej zmarły ojciec powinien zostać zapamiętany na zawsze. Wie, że zasługuje on, aby wszystkie jego tatuaże zostały usunięte i przekształcone w księgę skóry jako dowód dobrego życia, jakie wiódł.

Jednak kiedy odkrywa, że jego tusz zmieniono, a księga jest niekompletna, zaczyna się zastanawiać, czy tak naprawdę kiedykolwiek go znała.
źródło opisu: http://czwartastrona.pl/
Kiedyś spojrzysz w przeszłość i zaczniesz się zastanawiać, jak to się stało, że pozwoliłaś komuś takiemu wywierać wpływ na twoje życie.
Autorka stworzyła dla czytelnika ciekawą i bardzo rzeczywistą utopijną powieść z nutką fantasy, gdzie całe życie bohaterów zapisane jest w formie tatuaży na skórze. Po śmierci skórownicy zatrzymują skórę ze znakami danego człowieka i robią z niej księgę dla potomków. Jednak nie wszystko jest takie proste, specjalnie stworzone jury układa księgę na szli i decyduje czy zmarły zasługuje na zapamiętanie czy nie.
W fabule książki bardzo spodobała mi się wizja alternatywnego świata i zapis wydarzeń w życiu człowieka w formie tatuaży na jego skórze. Jak dla mnie jest to ciekawy i nieszablonowy pomysł na utopijną serię. Jednakże z akcją w tej książce niestety bywa różnie. Nie do końca rozumiem skracanie niektórych opisów i tworzenie horroru wokół ojca Leory, a co więcej brakuje mi uzasadnienia postępowania dziewczyny w wielu przypadkach. Wciąż sobie powtarzam, że jest to książka dla młodzieży i zawierać powinna charakterystyczne cechy tego gatunku, jednak ufność i bezradność dziewczyny bywa dziecinna, a co za tym idzie bardzo irytująca.
Niestety jak sam pomysł jest zgrabny i wróży doskonałą historię, tak już z realizacją bywa w kratkę. Szkoda, bo na początku czułam się bardzo usatysfakcjonowana, potem zdziwiona a na końcu całkowicie zagubiona. Brakuje tu punktów kulminacyjnych czy budowania napięcia, przez co czytelnik po prostu historię czyta bez żadnych uczuć.

Okładka bardzo przykuwa wzrok potencjalnego nabywcy, jednak środek nie jest tuż tak piękny jak z zewnątrz. Dobra robota grafików, jednak od autorki wymagam w 2 tomie o wiele więcej. Tak, zgadza się, sięgnę po 2 tom, gdyż znam wiele przypadków, gdzie przez klątwę 1 tomu cała seria idzie w zapomnienie, a jest naprawdę godna uwagi. Wciąż kusi mnie ten alternatywny świat i możliwe scenariusze dalszych losów bohaterów. Leora zdecydowanie nie trafia do mojego serca jednak takie osoby jak Obel jak najbardziej.
Czy polecam? Hmm.. mniej wymagającym czytelnikom polecę, gdyż nie będą skupiać się na rzeczach które mnie tu irytowały. Jednak dla fanów fantasy czy młodzieżówek ta książka może okazać się małym rozczarowaniem.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu:
We need YA

31 grudnia

#119 Nieprzekraczalna granica (Point of Retreat) - Colleen Hoover

#119 Nieprzekraczalna granica (Point of Retreat) - Colleen Hoover

Layken i Willa łączy więcej niż typowe młode pary. Mają za sobą podobne doświadczenia, podobne potrzeby. Oboje stracili rodziców i muszą poradzić sobie z wychowaniem młodszego rodzeństwa.
Wygląda na to, że są dla siebie stworzeni. Ich związek rozpada się jednak, gdy na drodze Willa pojawia się jego dawna miłość Vaughn. Chłopak utrzymuje z nią kontakt, chociaż wie, że Layken może mu nie wybaczyć kłamstw.
Czasami dwoje ludzi musi się rozstać, by zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo siebie potrzebują. Czy Willowi uda się naprawić to, co zniszczył, zanim rozstaną się z Layken na zawsze i już nigdy więcej nie zobaczą?
źródło opisu: Grupa Wydawnicza Foksal
Miłość jest najpiękniejszą rzeczą na świecie. Niestety, jest także jedną z tych, które najtrudniej utrzymać, i jedną z tych, które najłatwiej utracić.
Colleen Hoover jest dla mnie jedną z najlepszych pisarek z jakimi mam do czynienia w całej mojej karierze czytelniczej. Zawsze boli mnie fakt kiedy muszę skończyć jej książkę, bo wiem że na kolejną będę musiała znowu długo czekać.

Za "Point of retreat" zabrałam się dobre pół roku po przeczytaniu "Slammed", bo wiadomo nie chciałam zbyt szybko żegnać się z historią Layken oraz Willa. Jednak już w święta zatęskniłam za nimi i oto co mi przyszło - 2 dni i przeczytana książka.

W drugiej części losów Layken i Willa, mija rok od wydarzeń z 1 części. Oboje zajmują się swoim rodzeńswtem i wzajemnie siebie wspierają, jednak kiedy Will postanawia ukryć przed Lake informację o tym, że wraz z byłą dziewczyną Vaughn chodzą razem na zajęcia zaczyna między nimi powstawać mur, a dziewczyna powoli wątpi w uczucia chłopaka. Wszystko zaczyna się walić, a Will nie wie jak przekonać Lake, że nadal kocha ją ponad życie. Czy udało im się pogodzić? Cóż, musicie przeczytać książkę, bo ode mnie się tego nie dowiecie!

Sama fabuła jak zawsze jest ciekawa i szybko wciąga czytelnika. Akcja rozwija się powoli i każde wydarzenie czy bohater mają swój udział w całej tej historii.

Ta historia jest przewidywalna, akurat nie ma co zaprzeczać, ale jest tak piękna i emanuje tyloma emocjami, że nie sposób jej nie pokochać. Jeśli zaglądacie do mnie od dawna, to wiecie jak bardzo ubóstwiam twórczość Colleen Hoover. Zawsze w swych historiach umieszcza niewiadome, które kierują bohaterami tak, by uzyskać oczekiwany efekt.

Jestem zadowolona, że mogłam przeczytać tą książkę. Mimo, iż uważam, że historia Willa i Lake mogłaby skończyć się na Slammed to miło było ponownie się spotkać z ulubionymi bohaterami i spędzić z nimi miłe chwile.

30 grudnia

#118 Neverworld Wake - Marisha Pessl [PRZEDPREMIEROWO]

#118 Neverworld Wake - Marisha Pessl [PRZEDPREMIEROWO]
Pięcioro przyjaciół. Tylko jedno z nich może przeżyć. Porywający thriller, w którym czas zapętlił się w wiecznym powtórzeniu. Komu uda się wyrwać z koszmarnej otchłani? Jaką cenę będzie musiał zapłacić?
Beatrice Hartley i pięcioro jej najlepszych przyjaciół tworzyli świetną ekipę. Ale wszystko zmieniła śmierć Jima, geniusza muzycznego i chłopaka Beatrice.
Rok po zakończeniu szkoły Beatrice wraca do Wincroft – nadmorskiej posiadłości, gdzie spędzili razem wiele wieczorów, dzielili się tajemnicami i planowali zmienić świat. Beatrice ma nadzieję, że pozna odpowiedzi na mroczne pytania dotyczące okoliczności śmierci Jima. Podejrzewa, że jej przyjaciele wiedzą znacznie więcej, niż chcą zdradzić. Beatrice czuje, że nigdy nie pozna prawdy.
Rankiem, po burzy, do drzwi puka tajemniczy mężczyzna. Beztroskim tonem oznajmia coś, co wydaje się niemożliwe: czas się zatrzymał, zapętlił się w wiecznym powtórzeniu, które zdołają przerwać, tylko jeśli podejmą niezwykle trudną decyzję. Beatrice dostaje ostatnią szansę, by poznać odpowiedzi na dręczące ją pytania… I ostatnią szansę, by żyć. Tak zaczyna się Pętla w Neverworld.
źródło opisu: https://www.empik.com

Skusiłam się na tą książkę, gdyż na początku tego roku miałam okazję przeczytać "Nocny film" również autorstwa Marishy Pessl, który był dla mnie naprawdę znakomity. Teraz mamy do czynienia z czymś nowym, gdyż autorka postanowiła wyjść na przeciw młodzieży i stworzyć thriller psychologiczny właśnie dla fanów literatury young adult/ new adult.

Na początku muszę przyznać, że czułam w pierwszych rozdziałach ingerencję osób trzecich. A po czym to poznałam, a oczywiście po znacznie uciętych opisach scen. Tak znacznie, że powoli zaczynałam się denerwować. Jak już wcześniej wspominałam Pessl w "Nocnym filmie" tworzyła tak dokładne opisy wydarzeń, że trudno mi było zrozumieć sposób w jaki ta fabuła jest skonstruowana. Jednak brnąc dalej już czułam, że pisarka z większą swobodą pisze kolejne rozdziały. I dzięki temu akcja nabiera tempa  wciąga całkowicie czytelnika i nie pozwala choć na chwilę odłożyć książki na bok. Nie należę do ścisłych fanów tego gatunku, którzy czytają i znają thrillery na wylot, lecz sięgam po nie kiedy mam na to akurat ochotę. Dlatego dla mnie (mniej wymagającego czytelnika) ta pozycja był znakomitą zabawą i nie żałują ani chwili poświęconej tej książce.

To w jaki sprytny sposób Pessl miesza rzeczywistość z Nieświatem (czyli wątkiem fantasy) dodaje naprawdę wiele tajemniczości i intryguje bardzo czytelnika. Brnąc dalej w fabułę, tuż przy końcówce autorka zmienia front o 180 stopni przez co czytelnik zaczyna wątpić w to co do tej pory miało miejsce. Ciekawy i nieszablonowy sposób na zainteresowanie czytelnika i pozostawienie mu miejsca na własne wyjaśnienia czy przemyślenia.

"Neverworld wake" to zgrabnie skonstruowany thriller psychologiczny, który na jak najmniejsze elementy potrafi rozłożyć człowieka i pokazać skrajne zachowanie w sytuacji podbramkowej. Jak łatwo można zmanipulować ludzi i wskazać im ten "prawidłowy" kierunek. Co więcej, pewne tajemnice można ukryć lecz czy na pewno nikt ich nie odkryje?

Polecam wszystkim fanom młodzieżówek, którzy szukają czegoś zupełnie nowego i lubią trochę pogłówkować nad książką. Warta uwagi, jednak ponownie informuję, że dla fanów thrillerów może nie okazać się wybitnie dobra. Ale jak dla mnie ta książka jest godna polecenia!

Jeszcze więcej o książce i samej autorce na stronie: http://neverworld.lpwj.pl/

Premiera 16 stycznia 2019 r.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu:

29 grudnia

#117 Szóstka wron - Leigh Bardugo

#117 Szóstka wron - Leigh Bardugo

Sześcioro niebezpiecznych wyrzutków.
Jeden niewykonalny skok.

Przestępczy geniusz Kaz Brekker otrzymuje ofertę wzbogacenia się ponad wszelkie wyobrażenie – wystarczy w tym celu wykonać zadanie, która z pozoru wydaje się niewykonalne:

– włamać się do niesławnego Lodowego Dworu (niezdobytej wojskowej twierdzy)
– uwolnić zakładnika (a ten może rozpętać magiczne piekło, które pochłonie cały świat)
– przeżyć dostatecznie długo, żeby odebrać nagrodę (i ją wydać)

Kaz potrzebuje ludzi wystarczająco zdesperowanych, żeby wraz z nim podjęli się tej samobójczej misji, oraz dostatecznie niebezpiecznych, żeby ją wypełnili. Wie, gdzie ich szukać. Szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście – razem mogą być nie do zatrzymania. O ile wcześniej nie pozabijają się nawzajem.
źródło opisu: https://www.facebook.com/Wydawnictwo-Mag-162609416535/?fref=photo
Żadnych żałobników. Żadnych pogrzebów.
 Kiedy wszyscy mówią, że dana książka jest niesamowita, to coś albo jest na rzecz bądź opinie są po prostu na wyrost. No cóż, uległam tej wielkiej fali zachwytu i postanowiłam kupić ponad rok temu tą duologię i tak w końcu doczekała się przeczytania tuż przed świętami w tym roku. Czy warto było po nią sięgnąć? Otóż warto było, ale nie zachwyciłam się nią do tego stopnia by nie móc spać po nocy. A dlaczego? Przeczytacie poniżej :)

Jak już powyższy opis głosi, mamy tu do czynienia z Kazem Brekkerem oraz 5 wybranych przez niego ludzi, którzy za wynagrodzeniem pieniężnym razem z chłopakiem postanawiają dokonać niemożliwego (a może jednak oni sa zdolni tego dokonać?). Nie mniej jednak fabuła jak dla mnie jest trochę rozciągnięta przez szeroko opisywane losy bohaterów, które mają swoje ogromne znaczeni w przebiegu fabuły, lecz trochę wytrącały mnie ze skupienia się na bieżących wydarzeniach. Czułam, że jest tego zdecydowanie za dużo, a wszelka tajemniczość jaką byli owiani bohaterowie w sumie w tej części jest w pełni rozwiana. Zabrakło mi tu tego elementu zaskoczenia i niecierpliwości w poznaniu prawdy aż do ostatniej sekundy. Nie czułam napięcia, przez co czytanie strasznie mi się wlokło. Nie mniej jednak, przymrużając oko na ten element stworzona historia jest bardzo oryginalna i przede wszystkim pozbawiona wszelkich banałów. Mimo, iż wiemy że Kaz i jego ekipa stanowią zespół do zadań specjalnych to popełniają wiele błędów oraz stanowią wybuchową mieszankę charakterów i temperamentów.

Właśnie jak już wspomniałam spodobało mi się to, że autorka pozwala bohaterom czasami dać upust swoim obawom czy nawet daje im możliwość popełnienia błędu i jego naprawienia. Czułam, że ci bohaterowie mimo dzielącego nas papieru stanowią rzeczywisty element również rzeczywistości. Nie są herosami, lecz zgrają wyrzutków chcących w końcu wynagrodzić swoje krzywdy.

Akcja nabiera przyśpieszenia praktycznie 100 stron przed końcem, gdzie w końcu czułam tak wielką presję, że wielokrotnie kręciłam głową z niedowierzania. Zakończenie zapowiada, że w "Królestwie kanciarzy" będzie się działo naprawdę wiele i sama zacieram ręce na ta małą gratkę.

Na koniec powiem wam, że uwielbiam sięgać po nieszablonowe powieści, gdzie w końcu mogę przeczytać coś nowego i pozbawionego zaskoczenia. Tu mamy na szczęście wiele niespodzianek, przez co nie sposób się nudzić (oczywiście po przebrnięciu przez historię każdego z członków bandy po kolei)

28 grudnia

#116 Opowieść o dwóch miastach - Charles Dickens

#116 Opowieść o dwóch miastach - Charles Dickens

"Była to najlepsza i najgorsza z epok, wiek rozumu i wiek szaleństwa, czas wiary i czas zwątpienia, okres światła i okres mroków, wiosna pięknych nadziei i zima rozpaczy" – tak rozpoczyna swą niezwykłą Opowieść o dwóch miastach Charles Dickens. Słowa te są zapowiedzią dramatycznych wydarzeń przedstawionych w książce z epickim rozmachem.
Paryż i Londyn w przededniu Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Ten burzliwy okres ukazany jest przez pryzmat losów młodego francuskiego arystokraty, niesprawiedliwie uwięzionego lekarza, jego córki i angielskiego prawnika. Po osiemnastu latach spędzonych w Bastylii doktor Manette wychodzi na wolność. Szczęśliwie, już na angielskiej ziemi, rozpoczyna drugie życie u boku córki Lucie. Tam przecinają się drogi dwóch mężczyzn: zbiegłego z Francji Karola Darnaya i błyskotliwego adwokata Sydneya Cartona, samotnika i pijaka, których połączy miłość do jednej kobiety – córki doktora. Wskutek dramatycznego splotu okoliczności bohaterowie są zmuszeni porzucić spokojne ulice Londynu i przybyć do Paryża pod rządami krwawego terroru. Porwani w wir wydarzeń zostaną poddani ciężkiej próbie.
źródło: https://sklep.zysk.com.pl/opowiesc-o-dwoch-miastach.html
To, co czynię teraz, jest o tyle piękniejsze od tego, co czyniłem dotychczas. A tam, dokąd idę teraz, znajdę spokój o wiele większy, niż kiedykolwiek doznałem.
Długo zbierałam się za przeczytanie tej pozycji. A skąd to zainteresowanie? Po przeczytaniu trylogii "Diabelskie maszyny" C. Clare nie mogłam długo zapomnieć o wielokrotnie wspomnianej w fabule powieści Dickensa. Tak oto trafiła ona na moją listę "must read" i niedawno mogłam w końcu ją przeczytać. Nie ukrywam, że na początku podchodziłam do niej dość zdystansowana, bo kto po szkole sam z siebie sięga po "ambitniejszą" literaturę. Jednak ostatecznie nie żałuję poświęconego czasu tej książce. Warto było, a dlaczego, to już dowiecie się czytając dalej tą recenzję.

 Fabuła oczywiście podzielona jest na wydarzenia odgrywające się w XVIII wiecznym Paryżu oraz Londynie. Poznajemy po kolei losy dawnego więźnia Bastylii doktora Manette, którego odnajduje córka Lucie, a także jego przyjaciół m.in. Jarvisa Lorreygo, Karola Darnaya, Sydneya Cartona czy małżeństwo Defarge. Jednak mimo początkowo wspaniałych wydarzeń, nie należy zapominać, iż Francja jest tuż przed wybuchem Rewolucji Francuskiej, która niestety pochłonie wiele niewinnych dusz i pozbawi życia wielu znakomitych ludzi. Akcja książki powoli wprowadza czytelnika i pozwala mu kolejno odczuć z czym muszą zmierzyć się bohaterowie. Jak wiele również odgrywają tu uczucia oraz złożone dawniej obietnice. Czytelnik ma tu do czynienia z szeregiem emocjo. zaczynając od wielkiego szczęścia i radości po skrajnie cierpienie i ból.

Autor posługuje się pięknym językiem przez co czytanie tej książki wydaje się jeszcze lepsze. Niewielu autorów teraz przykłada tak dużą wagę w stosowanie reguł pisania i budowania prawidłowo fabuły i akcji. To ile doświadczyłam przy czytaniu tej książki emocji, jest trudne do zrozumienia. Nie mamy tu szczęśliwej historii miłosnej, lecz ukazanie historii rodziny na przełomie jakże krwawej i bezwzględnej Rewolucji Francuskiej. Tu nie można zakładać niczego z góry. Wszystko może się wydarzyć, a bezwzględność przywódców rewolucji jest trudna do zrozumienia.

Nie będę się zaglębiać po kolei w portrety psychologiczne każdego z bohaterów, gdyż każdy z nich jest bogatą postacią, kierująca się własną drogą oraz wyznająca swoje zindywidualizowane wartości.

Podsumowując, książka ta jest ponadczasowa i nie ukrywam, że każdy czytelnik powinien po nią sięgnąć. Nie jest to książka typowo rozrywkowa, lecz wzbogaca czytelnika w nowe doświadczenia czytelnicze oraz ukazuje cały szereg uczuć, których rzadko można doświadczyć czytając jedynie jedną książkę. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać i że jednak nie zrezygnowałam kierując się dawnymi doświadczeniami z klasykami za czasów szkoły. Mogę jedynie wam powiedzieć, że warto mieszać gatunki i sięgać po książki przed którymi kiedyś uciekaliśmy.

23 listopada

#115 Złotowidząca. Schronienie - Rae Carson

#115 Złotowidząca. Schronienie - Rae Carson
Drugi tom przygodowo-awanturniczego fantasy pióra bestsellerowej autorki New York Timesa!

Lee Westfall ma tajemnicę. Wyczuwa złoto w otaczającym ją świecie. Dziewczyna zdaje sobie sprawę, jak potężnym i niebezpiecznym darem
została obdarzona. Wie, że w każdej chwili ktoś może go ktoś może odkryć…
Lee w końcu znalazła dom. Na terenie, który wybrała, korzystając ze swego niezwykłego daru. Nie tylko złota jest tu pod dostatkiem – w Kalifornii nie brak przyjaciół, którzy, jak ona, szukają swojego miejsca na ziemi, a także miłości. Jefferson, przyjaciel z dzieciństwa, nadal uparcie walczy o jej serce. A Lee stawia coraz mniej zdecydowany opór…
źródło opisu: materiały wydawnictwa
To chyba część problemu. Bo źli nigdy nie są do końca źli, a dobrzy do końca dobrzy i dlatego tak trudno jednych rozróżnić od drugich.
 Z ogromną przyjemnością powróciłam do historii Leah. Jak już wiecie po recenzji I tomu ("Złotowidząca. Ucieczka") bardzo przypadł mi do gustu pomysł na fabułę jaką zdecydowała się stworzyć Rae Carson. Gorączka złota i Dziki Zachód. Wątki historyczne zgrabnie zaplecione w fabułę z nutkę fantasy. Zdecydowanie coś nowego i nieszablonowego. Kalifornia ukazuje się nam w oczach osadników, którzy dopiero postanawiają tworzyć nowe miasta i walczą o prawa do ziemi. Każdy pragnie być właścicielem tych ziem, które są najbogatsze i mają ogromne złoża złota. Tu nikt nie może czuć się pewny, zwłaszcza Leah i jej sekret a także otaczający ją przyjaciele. Akcja jest spójnie skonstruowana, lecz tu bliżej poznajemy Leah i jej sposób myślenia. Bohaterka nabiera jak dotąd nieznanych nam barw, łatwiej nam zrozumieć jej decyzje.
Motyw fantasy nie zdominował tej książki, jest jakby pobocznym wątkiem, ważnym lecz nie tak wyraźnym, by odebrać tę nutkę realizmu tej historii.
Co więcej ta książka jest tak napisana, że wątek miłośny jest delikatnie wpleciony, cud że go nie przeoczyłam. Naprawdę wszystko jest subtelnie napisane i wkomponowane w fabułę. Głównym wątkiem tej książki jest zdobycie tego upragnionego skrawka ziemi i domu, a także pozbycie się morderczego wuja Hiriama i pokrzyżować mu jego diaboliczne plany.

Mamy tu mieszaninę kulturową, rasowa czy nawet religijną. Wszystko opisane zostało dokładnie i bez ukrywania jakże istotnych faktów, by nie pozbawić ciągu fabuły.

Jeszcze bardziej polubiłam Jeffersona, który mimo wielu przeciwności losu i uprzedzenia ludzi do niego staje twarzą w twarz z wyzwaniem i dąży do wyznaczonego celu. A przy okazji jest niesamowicie pomocnym i zabawnym gościem.
Główna bohaterka, czyli Leah jest bardzo ciekawą i odważną postacią, jednak pisarka pokusiła się jeszcze o to, by dziewczyna nie stała się bóstwem czy herosem, lecz zwykłą nastolatką, która staje się porywcza i zbyt szybko podejmuje decyzje, nie zawsze dla niej dobre.

Jako całokształt muszę przyznać, że ta trylogia jest czymś świeżym na polskim rynku i zdecydowanie zasługuje na o wiele więcej uwagi. Jest pełna akcji, ale także możemy wyciągnąć z niej wiele ważnych wartości istotnych dla młodego człowieka. Nie nudziłam się przy niej, czułam, że to godna uwagi książka, której długo nie zapomnę! A teraz pozostaje mi tylko czekać na wydanie 3 części u nas i zapoznanie się z finałem losów bohaterów Złotowidzącej.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu:

Copyright © 2016 Bookwormpl , Blogger